Carlos Alcaraz i Jannik Sinner wracają do rywalizacji podczas turnieju Qatar Open w Doha. Gwiazdy światowego tenisa otrzymały gigantyczne kwoty za samo pojawienie się na korcie w stolicy Kataru.
Włoski dziennik La Gazzetta dello Sport ujawnił, że obaj zawodnicy zainkasowali po 1,2 miliona dolarów tak zwanego startowego. To suma wręcz astronomiczna, biorąc pod uwagę, że triumfator całych zawodów ATP 500 otrzyma czek na znacznie mniejszą kwotę 529 945 dolarów. Organizatorzy musieli głęboko sięgnąć do kieszeni, aby przyciągnąć liderów rankingu, zwłaszcza że z turnieju wycofali się wcześniej tacy gracze jak Novak Djokovic, Felix Auger-Aliassime czy Alexander Bublik. Alcaraz i Sinner są jedynymi przedstawicielami czołowej dziesiątki w stawce.
Dla obu tenisistów to pierwszy start od zakończenia wielkoszlemowego Australian Open. Alcaraz, rozstawiony z numerem jeden, w pierwszej rundzie zmierzy się z Arthurem Rinderknechem. Hiszpan gra w Doha po raz drugi, próbując poprawić zeszłoroczny wynik, gdy dotarł do ćwierćfinału. Z kolei Jannik Sinner debiutuje w katarskiej imprezie, a jego pierwszym rywalem będzie Tomas Machac. Włoch nie mógł wystąpić w poprzedniej edycji ze względu na zawieszenie za nieudane testy antydopingowe, które wykluczyło go z gry w 2025 roku.
Płacenie startowego to powszechna praktyka w turniejach rangi ATP 500 i 250, które nie są obowiązkowe dla najlepszych graczy. Często zdarza się, że kwoty te wielokrotnie przewyższają oficjalne nagrody pieniężne przewidziane w regulaminie. W tegorocznym Qatar Open łączna pula nagród wynosi 2 833 335 dolarów. Finalista imprezy może liczyć na 285 095 dolarów oraz 300 punktów do rankingu ATP. Zwycięzca, oprócz wspomnianej premii finansowej, dopisze do swojego konta 500 punktów, co dla obu faworytów jest celem nadrzędnym.
