Hansi Flick nie krył zadowolenia po sobotnim zwycięstwie nad Atletico Madryt, które pozwoliło Barcelonie odskoczyć od Realu Madryt na siedem punktów. Niemiecki szkoleniowiec zauważył jednak, że mimo kluczowego triumfu, w szatni zabrakło hucznej celebracji. Drużyna zachowuje chłodną głowę, choć emocje na boisku były ogromne, co najlepiej pokazała reakcja Lamine Yamala. Młody zawodnik schodził z murawy wyraźnie poirytowany, co stało się jednym z głównych tematów pomeczowych rozmów.
Trener Barcelony przyznał, że nie zna dokładnej przyczyny frustracji Yamala, ale wiąże ją z ogromnymi ambicjami nastolatka. Niemiec podkreślił, że zawodnik robił wszystko, by zdobyć bramkę i choć nie wszystko mu wychodziło, zawsze był pod grą. Flick jest przekonany, że do środy humor gwiazdora ulegnie poprawie. Szkoleniowiec musiał też odnieść się do kontrowersji z Gerardem Martinem, któremu VAR cofnął czerwoną kartkę, co Flick uznał za sprawiedliwą decyzję sędziów.
Walka o półfinał Ligi Mistrzów i niepewność kadrowa
Sytuacja kadrowa przed nadchodzącym ćwierćfinałem Ligi Mistrzów z Atletico Madryt pozostaje napięta. Ronald Araujo i Marc Bernal musieli opuścić boisko z powodu urazów, przy czym młody pomocnik narzeka na problemy z kostką. Flick sugeruje jednak, że obaj mają szansę wystąpić w środowym starciu na Camp Nou. Niemiec zaznaczył, że w europejskich pucharach każdy daje z siebie dodatkowe 10 procent, a celem klubu jest awans do półfinału prestiżowych rozgrywek.
Pytania o przyszłość Roberta Lewandowskiego i Marcusa Rashforda, którzy zapewnili drużynie cenne punkty, Flick uciął krótko. Stwierdził, że jest za wcześnie na rozmowy o przedłużaniu kontraktów, bo do końca sezonu zostało jeszcze osiem meczów. Niemiec docenił umiejętności Rashforda w grze jeden na jeden oraz instynkt Lewandowskiego, ale zaznaczył, że ostateczne decyzje zapadną dopiero po zakończeniu rozgrywek. Teraz liczy się tylko regeneracja przed rewanżowym bojem z ekipą z Madrytu.
