Carlos Alcaraz wyrasta na centralną postać gorącej dyskusji o granicach wytrzymałości organizmu zawodowego tenisisty. Choć 23-latek od kwietnia nie odbił piłki w oficjalnym meczu, jego kalendarz na drugą połowę 2026 roku zapełnia się w błyskawicznym tempie. Jak donoszą media, Hiszpan potwierdził swój udział w lukratywnym turnieju Six Kings Slam, co wywołało falę spekulacji na temat jego stanu zdrowia.
Sytuacja jest poważna, ponieważ uraz nadgarstka odniesiony podczas zawodów w Barcelonie okazał się znacznie groźniejszy, niż początkowo przypuszczał sztab zawodnika. Kontuzja wykluczyła go z udziału w Roland Garros oraz Wimbledonie, a ostatnie nagrania z treningów pokazują, że Alcaraz uderza piłkę bardzo asekuracyjnie. Mimo to tenisista widnieje na liście zgłoszeń do Cincinnati Open i planuje występ w US Open, gdzie może stworzyć sensacyjną parę miksta z legendarną Sereną Williams.
Pieniądze ważniejsze od zdrowia? Kontrowersyjny wybór Hiszpana
Decyzja o locie do Arabii Saudyjskiej budzi zdziwienie, gdyż Alcaraz był już wcześniej krytykowany za nadmierną liczbę występów pokazowych. Sugeruje się, że pogoń za wysokimi premiami może negatywnie odbić się na jego ciele, a były trener Juan Carlos Ferrero miał być przeciwny tak intensywnemu grafikowi. Trudno jednak zrezygnować z ogromnych kwot, skoro w zeszłym roku każdy uczestnik otrzymał 1,5 miliona dolarów za sam przyjazd, a zwycięzca zgarnął aż 6 milionów.
Sam zawodnik stara się tonować nastroje i podkreśla entuzjazm związany z powrotem na kort w Rijadzie. „Jestem podekscytowany powrotem do Rijadu na kolejny Six Kings Slam. Atmosfera jest zawsze niesamowita i to przywilej być częścią tak wyjątkowego wydarzenia obok najlepszych graczy na świecie” – przyznał Carlos Alcaraz. Obok niego w październikowych zawodach wystąpią takie gwiazdy jak Novak Djoković, Alexander Zverev, Taylor Fritz oraz debiutujący w tym gronie Alex de Minaur.
