Fiorentina ma złe wieści dla Rakowa – to będzie hit!

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
19 marca 2026 09:47
Fiorentina ma złe wieści dla Rakowa – to będzie hit!

Trener Fiorentiny Paolo Vanoli nie zamierza oszczędzać sił przed zbliżającym się starciem z Interem — na rewanż z Rakowem Częstochową wystawia najmocniejszy możliwy skład i zapowiada konkretne decyzje personalne, które mogą przesądzić o awansie. To hit z perspektywy kibiców, którzy pojawią się na trybunach w Sosnowcu, gdyż będą mogli oglądać piłkarzy światowego formatu.

Fiorentina wchodzi w rewanżowy mecz z Rakowem Częstochową bez oglądania się na to, co czeka ją już w najbliższy weekend. Szkoleniowiec Florentczyków nie pozostawia w tej kwestii żadnych wątpliwości.

 „Nie patrzę dalej niż na jutrzejszy mecz. Szanujemy te rozgrywki i zrobimy wszystko, by przejść dalej. Wybiorę najmocniejszy możliwy skład, który zagwarantuje nam awans. Skupiamy się tylko na tym" — powiedział Vanoli na przedmeczowej konferencji prasowej.

Kluczową postacią w planach trenera jest Moise Kean. Napastnik był gotowy do gry już w ostatnim meczu ligowym, jednak nie pojawił się na boisku z prozaicznego powodu — przy okazji ostatniej planowanej zmiany kontuzji nabawił się Ranieri, co wymusiło korektę taktyczną. 

„Jeśli biorę kogoś na ławkę, oznacza to, że jest gotowy do gry. Chciałem dać mu minuty, ale przy ostatniej zmianie Luca zgłosił skurcze i musiałem zareagować inaczej. Jutro Moise jest do dyspozycji — zdecydujemy, czy wyjdzie od początku, czy wejdzie w trakcie. Jest gotowy" — tłumaczył Vanoli.

Otwartą kwestią pozostaje sytuacja Robina Gosensa. Lewy obrońca, który w pierwszym meczu z Rakowem opuścił boisko już w 58. minucie, wrócił do pracy z grupą i według Vanoliego czuje się dobrze.

„Robin na szczęście czuje się dobrze i jest z grupą. Jest dla nas bardzo ważny, bez względu na to, czy gra, czy nie. Jeśli chodzi o jego pozycję, Balbo w Pucharze Włoch pokazał, że może nam pomóc. Mamy też alternatywy w postaci Parisiego i Jacka" — wyjaśnił trener. 

Na pozycji lewego obrońcy Fiorentina dysponuje zatem kilkoma opcjami: obok Gosensa i doświadczonego Fabiano Parisiego Vanoli wymienił Luisa Balbo — 19-letniego Wenezuelczyka, który do pierwszego zespołu awansował ze struktur Primavery dopiero w styczniu 2026 i swój debiut zaliczył właśnie w Pucharze Włoch. Czwartą alternatywą jest Jack Harrison. Anglik, który może obsadzić lewą stronę jako skrzydłowy.

Osobnego komentarza wymagała obecność Jacopo Fazziniego na pozycji innej niż jego naturalna. Vanoli podszedł do tematu z wyraźną filozofią taktyczną:

„W nowoczesnym futbolu sztywne role nie istnieją. Fazzini i Gudmundsson mają podobną charakterystykę i mogą grać na kilku pozycjach. Obecnie Fazzini daje nam odpowiedni balans w tym ustawieniu, ale obaj muszą pracować nad lepszym wykorzystywaniem wolnych przestrzeni blisko napastnika i grą między liniami. Liczy się interpretacja meczu, a nie numer pozycji".

Gudmundsson to postać dobrze znana Rakowowi — to właśnie on zadał polskiemu klubowi ostateczny cios w doliczonym czasie gry pierwszego spotkania, zamieniając na bramkę decydujący karny.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!