Fiorentina rozbiła ostatnio w weekend 4:1 Cremonese, dzięki czemu wchodzi w rewanż z Rakowem w zupełnie innym nastroju niż tydzień wcześniej. Szkoleniowiec Łukasz Tomczyk dostrzega tę różnicę.
Wygrana z Cremonese 4:1 wyraźnie odcisnęła piętno na samopoczuciu Florentczyków — przynajmniej w ocenie sztabu Rakowa Częstochowa. Tomczyk, który szczegółowo analizował tamten mecz, nie ma wątpliwości, że aktualny kształt Fiorentiny różni się od tego, co polska drużyna mogła obserwować w dwumeczu z Jagiellonią Białystok.
„Widziałem ich mecz, są w dobrym momencie, grają z dużą swobodą i optymizmem. Pamiętam ich mecz z Jagiellonią – tam kontrolowali grę, ale nie byli tak pewni siebie jak teraz" — mówił szkoleniowiec Rakowa.
To rozróżnienie ma znaczenie taktyczne. Fiorentina operująca z poczuciem komfortu i rozpędzona ligową formą to przeciwnik jakościowo trudniejszy do zatrzymania niż drużyna, która prowadzi mecz metodycznie, lecz bez błysku. Boiskową konsekwencję tej przewagi precyzyjnie opisuje Zoran Arsenić, który zdążył już zmierzyć się z Florentyńczykami przez 30 minut:
„Widać, że ich zawodnicy ofensywni mają ogromne umiejętności. Musisz być skoncentrowany w każdej sekundzie, bo chwila nieuwagi natychmiast kończy się stratą bramki".
Raków podejdzie do tego spotkania po dwóch słabszych wynikach, co Tomczyk przyznaje bez ogródek. Punktem odniesienia pozostaje zwycięstwo z Pogonią Szczecin, które w jego ocenie wyznacza poziom, do którego drużyna musi wrócić.
„My natomiast jesteśmy po dwóch słabszych wynikach i musimy zrobić wszystko, by wrócić do tego flow, które mieliśmy po zwycięstwie z Pogonią Szczecin. Musimy odzyskać naszą pewność siebie" — zaznaczył szkoleniowiec.
