Rafał Górak jeszcze dzień wcześniej przyznawał, że samo myślenie o półfinale Pucharu Polski daje mu „ciarki" — w programie „Na Wylot" zdradził jednak, że mniej niż dobę przed meczem z Rakowem Częstochowa zamknął emocje na klucz i przestawił się w tryb bojowy.
Kiedy w środę trener GKS-u Katowice Rafał Górak rozmawiał z dziennikarzami Kanału Sportowego, nie krył, że nadchodzący półfinał Pucharu Polski wywołuje w nim reakcje, których trudno się pozbyć. Dobę później, już w programie „Na Wylot" na YouTube, postawił wyraźną granicę między sobą a poprzednim dniem.
„Jeszcze wczoraj, kiedy o meczu myślałem, to miałem takie całkowicie ludzkie myśli i te ciarki przychodziły. Dzisiaj już jestem »na froncie« i tych ciarek nie ma" — powiedział szkoleniowiec Katowiczan, podkreślając, że jego drużyna jest skoncentrowana i gotowa do rywalizacji.
Górak nie ukrywa, że wie, co dziś stawką. Pierwszym finalistą jest już Górnik Zabrze, a ewentualne starcie obu śląskich klubów w finale na Narodowym byłoby wydarzeniem wyjątkowym.
„Na Narodowym Górnik – GieKSa to byłoby coś wspaniałego. 40 lat temu taki mecz już się w finale odbył" — zaznaczył trener. Zanim jednak o tym marzyć, GKS musi pokonać Raków.
Na pytanie o to, jak przygotowuje się drużynę do meczu o tak dużej wadze emocjonalnej, Górak odpowiedział w sposób, który mógł zaskoczyć. Nie powiedział o motywacyjnych przemowach ani o wyjątkowej mobilizacji — powiedział o spokoju.
„Ja nie jestem zwolennikiem »przegrzewania« zespołu. Lubię, kiedy zespół jest przygotowany i spokojny przed meczem. Nie są potrzebne wielkie slogany" — wyjaśnił szkoleniowiec, dodając, że atutem jest długa wspólna praca ze sztabem i zawodnikami.
Jego receptą na półfinał jest pewność tego, co zostało wypracowane na treningach, i skupienie na celu, który określił jako najważniejszy w karierze sportowca — zwycięstwo.
