FIFA oficjalnie wszczęła dochodzenie w sprawie rasistowskich okrzyków, które wybrzmiały podczas bezbramkowego remisu Hiszpanii z Egiptem na RCDE Stadium. Skandaliczne zachowanie kibiców wywołało poruszenie w całym kraju, a głos w sprawie zabrał nawet premier Pedro Sanchez. Federacja bada dowody dotyczące dyskryminujących haseł kierowanych w stronę wyznawców islamu.
Podczas spotkania trzykrotnie odnotowano obraźliwe przyśpiewki, co spotkało się z natychmiastową reakcją środowiska piłkarskiego. Trener Luis de la Fuente potępił te zachowania zaraz po końcowym gwizdku, a młody gwiazdor Lamine Yamal nazwał incydenty w mediach społecznościowych mianem niedopuszczalnych. Mimo że sędzia nie uwzględnił zajść w oficjalnym raporcie meczowym, FIFA dysponuje dodatkowymi dowodami zebranymi przez hiszpańską federację oraz katalońską policję.
Walka o finał mistrzostw świata w cieniu sankcji
Hiszpańska Federacja Piłkarska (RFEF) zachowuje spokój w obliczu możliwych kar, choć reprezentacji grozi grzywna lub częściowe zamknięcie stadionu. Działacze twierdzą, że dopełnili wszelkich procedur antyrasistowskich, aktywując odpowiedni protokół w przerwie meczu i emitując komunikaty przez głośniki. RFEF przygotowuje dokumentację, która ma udowodnić FIFA, że reakcja związku była zgodna z wytycznymi i nastąpiła bezzwłocznie po wykryciu problemu.
Problem rasizmu w Hiszpanii wydaje się jednak narastać, gdyż podobne okrzyki słyszano na ulicach Madrytu przed starciem Realu Madryt z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów. Narastająca fala incydentów budzi uzasadnione obawy o przyszłość hiszpańskiej kandydatury do organizacji finału mundialu w 2030 roku. FIFA może wziąć pod uwagę te wydarzenia przy podejmowaniu decyzji, czy najważniejszy mecz turnieju odbędzie się w Hiszpanii, czy w Maroku.
