FIA reaguje na kontrowersyjne plany zespołów. Nowe przepisy wymuszą ekstremalne zachowania

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
5 marca 2026 18:04
FIA reaguje na kontrowersyjne plany zespołów. Nowe przepisy wymuszą ekstremalne zachowania
Źródło: autosport.com

Formuła 1 stoi przed technologicznym wyzwaniem, które może wywrócić hierarchię do góry nogami. FIA właśnie zdecydowała się na radykalny krok, ograniczając limit odzyskiwanej energii w kwalifikacjach do zaledwie 7 MJ. To reakcja na obawy, że kierowcy zamiast walczyć o każdą milisekundę, zaczną stosować ekstremalne techniki oszczędzania baterii, psując widowisko w najważniejszym momencie weekendu.

Problem wynika z nowej specyfikacji silników na rok 2026, gdzie moc MGU-K wzrosła trzykrotnie przy niezmienionej pojemności akumulatora. Na wymagających torach, takich jak Melbourne, gdzie 70 procent okrążenia pokonuje się z pełnym gazem, ryzyko wyczerpania energii na prostych jest ogromne. Inżynierowie planowali już nakazywać kierowcom puszczanie gazu przed końcem prostej, by doładować ogniwa kosztem prędkości maksymalnej. FIA chce temu zapobiec, obniżając dopuszczalny odzysk energii z 8,5 MJ do 7 MJ, co ma zniechęcić do stosowania tzw. lift and coast podczas szybkich kółek.

Ryzyko katastrofy w kwalifikacjach

Nowe regulacje wprowadzają skomplikowany podział limitów zależnie od sesji. Podczas gdy w treningach i na okrążeniach wyjazdowych nadal będzie można odzyskać 8,5 MJ, w wyścigu limit spadnie do 8 MJ. Federacja wprowadziła też specjalne obostrzenia dla Melbourne, ograniczając spadek mocy na prostych do 50 kW na sekundę. Wyjątkiem jest sekcja między zakrętami 11 i 13, gdzie zespoły mogą drastycznie ciąć moc, by zachować prąd na kluczowe fragmenty toru.

Ayao Komatsu, szef zespołu Haas, ostrzega przed potencjalnym chaosem na torze. Konieczność ładowania baterii na okrążeniach wyjazdowych przy jednoczesnym obowiązku utrzymywania wysokiej prędkości w wybranych sekcjach może doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji z dublowaniem wolniejszych aut. Zdaniem Komatsu, kwalifikacje mogą stać się prawdziwą katastrofą, jeśli zespoły nie wypracują idealnego kompromisu podczas sesji treningowych. Każdy błąd w zarządzaniu energią będzie oznaczać nagły spadek prędkości tam, gdzie rywale wciąż jadą z pełną mocą.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!