Ferrari ma dość! Fred Vasseur poleci? Znamy nazwisko potencjalnego następcy

Jarosław ZającJarosław Zając
13 czerwca 2025 09:58
Ferrari ma dość! Fred Vasseur poleci? Znamy nazwisko potencjalnego następcy

W Maranello atmosfera gęstnieje z każdym kolejnym wyścigiem, a ciśnienie osiąga punkt krytyczny. Pozycja szefa zespołu Ferrari, Freda Vasseura, wydaje się coraz bardziej niepewna, a włoskie media huczą od plotek na temat jego przyszłości. Mimo drugiego miejsca w klasyfikacji konstruktorów, cierpliwość zarządu legendarnej stajni zdaje się kończyć, a widmo zwolnienia Francuza jeszcze przed końcem roku staje się coraz bardziej realne.

W skrócie:

  • Niezadowalające wyniki i rosnąca presja we Włoszech sprawiają, że przyszłość Freda Vasseura jako szefa Ferrari stoi pod znakiem zapytania.
  • Zarząd z Johnem Elkannem na czele miał postawić Vasseurowi jasny cel – tytuł mistrzowski przed rewolucją w 2026 roku, co obecnie wydaje się nierealne.
  • Kontrakt Francuza wygasa z końcem roku, a w mediach już pojawiają się nazwiska potencjalnych następców, co dodatkowo komplikuje sytuację w zespole.

Zarząd Ferrari traci cierpliwość? Czerwony alarm w Maranello

Dziewięć weekendów wyścigowych i tylko jedno zwycięstwo w sprincie, autorstwa nowego nabytku, Lewisa Hamiltona. Do tego piąte miejsce Charlesa Leclerca i szóste Brytyjczyka w klasyfikacji generalnej kierowców – liczby nie kłamią. Kultowy zespół Ferrari w obecnym sezonie Formuły 1 spisuje się znacznie poniżej oczekiwań, co powoduje, że krytyka, zwłaszcza we Włoszech, narasta z dnia na dzień. A to oznacza, że grunt pod nogami szefa zespołu, Freda Vasseura, zaczyna się osuwać.

Co z tego, że Ferrari zajmuje obecnie drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów? Strata do dominującego McLarena jest ogromna, a co gorsza, według serwisu "Motorsport.com", za kulisami w Maranello już potężnie iskrzy. Prezesi John Elkann i Benedetto Vigna mieli postawić Vasseurowi jasne zadanie: odzyskać tytuł mistrzowski w ostatnim roku obowiązywania obecnych przepisów, zanim w 2026 nadejdzie techniczna rewolucja. Cel ten jest jednak odległy jak nigdy. Ferrari wyraźnie przegrywa w wyścigu zbrojeń, a dystans do McLarena wydaje się niemożliwy do zniwelowania przed końcem sezonu.

Miała być rewolucja, jest rozczarowanie

Kierownictwo zespołu podobno już po Grand Prix w Imoli (gdzie Hamilton był czwarty, a Leclerc szósty) zażądało zdecydowanych kroków naprzód. Dużą nadzieję pokładano w dyrektywie technicznej dotyczącej elastyczności przednich skrzydeł, która weszła w życie od wyścigu w Barcelonie. Miała ona ukrócić dominację McLarena, ale ostatecznie nie zaszkodziła rywalom, a i samemu Ferrari nie pomogła wykonać oczekiwanego skoku jakościowego. Co prawda Leclerc stanął na podium, zajmując trzecie miejsce, ale był daleki od jakiejkolwiek szansy na walkę o zwycięstwo. Hamilton wylądował na szóstej pozycji.

Wszystkie te czynniki sprawiły, że krytyka pod adresem Vasseura staje się coraz głośniejsza. Francuz, który dołączył do Scuderii w 2023 roku, ma trzyletni kontrakt wygasający w grudniu. Nie wiadomo, czy prowadzone są jakiekolwiek rozmowy na temat jego przedłużenia, co stanowi kolejny czynnik niepewności dla zespołu.

Kto za Vasseura? Karuzela nazwisk już ruszyła

W ostatnim czasie pojawiły się spekulacje o rzekomym zainteresowaniu Ferrari kontrowersyjnym szefem Red Bulla, Christianem Hornerem. Brytyjczyk szybko jednak uciął te plotki, deklarując wierność zespołowi "Czerwonych Byków". Zamiast niego, w doniesieniach medialnych pojawia się inne nazwisko – Antonello Coletta, obecny szef programu długodystansowego Ferrari.

Czy czeka nas zatem wkrótce zmiana na stanowisku szefa zespołu? Plotki krążą i nabierają na sile. Choć wydaje się, że na całkowity restart przed rewolucją w 2026 roku może być już za późno – prace rozwojowe nad przyszłym bolidem już trwają. Jak donoszą media, Ferrari ma obecnie problemy ze znalezieniem chętnych do pracy inżynierów, co może być bezpośrednią konsekwencją niepewności wokół pozycji szefa zespołu.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!