Toto Wolff oficjalnie wziął na siebie odpowiedzialność za błąd podczas pitstopu, który zrujnował wyścig George’a Russella w Monako. Brytyjczyk otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową, co wyrzuciło go z walki o czołowe lokaty. Szef Mercedesa przyznaje, że zawiodła komunikacja wewnątrz zespołu.
Problemy zaczęły się od przekroczenia prędkości w alei serwisowej, za co Russell otrzymał pięć sekund kary. Gdy kierowca zjechał na kolejną wymianę opon podczas neutralizacji po wypadku Lance’a Strolla, mechanicy Mercedesa nie odczekali wymaganych przepisami pięciu sekund. Wolff potwierdził, że zespół nie był gotowy na ten manewr, a w słuchawkach panował chaos dotyczący tego, czy zawodnik ma zostać na torze, czy zjechać do boksów.
Kosztowne zamieszanie w alei serwisowej
Russell tłumaczył po wyścigu, że widział przygotowane opony, ale nie otrzymał jasnej odpowiedzi od inżynierów. Przez błąd oprogramowania zyskał w alei serwisowej zaledwie jedną dziesiątą sekundy, co w konsekwencji doprowadziło do utraty aż 13 pozycji w stawce. Choć po karach dla rywali awansował na 12. miejsce, niedziela w Księstwie zakończyła się dla niego zerowym dorobkiem punktowym.
Sytuacja w klasyfikacji generalnej staje się dla Brytyjczyka krytyczna. Po dwóch nieudanych weekendach jego strata do prowadzącego w mistrzostwach zespołowego kolegi, Kimiego Antonellego, wzrosła z 18 do 68 punktów. Mimo że do końca sezonu pozostało jeszcze 16 wyścigów, Mercedes musi natychmiast wyeliminować błędy w komunikacji, które uniemożliwiły Russellowi dowiezienie do mety trzeciego miejsca wywalczonego na torze.
