Atletico Madryt wygrało z Realem Sociedad 3:2, ale zwycięstwo okupiono bolesną stratą. Rodrigo Mendoza musiał opuścić boisko już w przerwie spotkania. Jak donoszą media, uraz kostki 20-letniego pomocnika jest poważniejszy, niż początkowo zakładano.
Klub oficjalnie potwierdził, że Mendoza doznał skręcenia prawego stawu skokowego drugiego stopnia. Hiszpański dziennik Marca informuje, że zawodnik sprowadzony w styczniu z Elche będzie pauzował przez najbliższe kilka tygodni. Oznacza to, że młody talent nie pomoże drużynie w obu starciach 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Tottenhamowi. To ogromne osłabienie dla środka pola madrytczyków, w którym Mendoza od momentu transferu zadomowił się na stałe.
Wyścig z czasem przed finałem Pucharu Króla
Prognozy lekarzy wskazują, że przerwa w grze może potrwać nawet sześć tygodni. Taki scenariusz stawia pod znakiem zapytania występ Mendozy w wielkim finale Copa del Rey przeciwko Realowi Sociedad. Dla młodego piłkarza byłby to najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze, jednak walka z czasem będzie niezwykle trudna. Sztab medyczny Atletico robi wszystko, aby postawić go na nogi, ale uraz jest na tyle skomplikowany, że nikt nie chce ryzykować zdrowia zawodnika.
W cieniu dramatu Mendozy do składu wraca Pablo Barrios. Pomocnik pauzował przez ostatni miesiąc po kontuzji odniesionej w meczu z Realem Betis. Barrios ma otrzymać zielone światło od lekarzy na wtorkowy mecz z Tottenhamem na Riyadh Air Metropolitano. Choć prawdopodobnie nie wyjdzie w podstawowym składzie, jego obecność na ławce rezerwowych daje Diego Simeone pole manewru w decydującej fazie sezonu. Powrót wychowanka to jedyny pozytyw w trudnej sytuacji kadrowej klubu.
