Fani Liverpoolu żądają zastrzeżenia numeru "20". Historyczny gest po śmierci Diogo Joty.

Jarosław ZającJarosław Zając
3 lipca 2025 20:35
Fani Liverpoolu żądają zastrzeżenia numeru "20". Historyczny gest po śmierci Diogo Joty.

Portugalski napastnik Liverpoolu, jedna z kluczowych postaci drużyny, Diogo Jota zginął tragicznie w wypadku samochodowym. W obliczu tej niewyobrażalnej straty, kibice The Reds zjednoczyli się w poruszającym apelu, który może na zawsze zmienić historię klubu z Anfield.

W skrócie:

  • Diogo Jota i jego brat zginęli w wypadku samochodowym spowodowanym pęknięciem opony.
  • Fani Liverpoolu masowo wzywają klub do zastrzeżenia numeru 20, z którym grał Portugalczyk.
  • Byłby to bezprecedensowy gest, ponieważ Liverpool nigdy w swojej historii nie zastrzegł żadnego numeru koszulki.

"Zastrzeżcie dwudziestkę". Czy Anfield dokona historycznego przełomu?

Wiadomość, która w czwartkowy poranek zmroziła krew w żyłach fanów na całym świecie, była druzgocąca. Diogo Jota, mający zaledwie 28 lat, oraz jego brat Andre, zginęli w wypadku drogowym. Jak donoszą media, przyczyną tragedii było pęknięcie opony w ich pojeździe, co doprowadziło do utraty panowania nad kierownicą i wypadnięcia z drogi. W odpowiedzi na te serc łamiące wieści, społeczność kibiców Liverpoolu zareagowała natychmiast. Na portalu X (dawniej Twitter) błyskawicznie zaczął trendować hasztag #retirethe20, czyli wezwanie do wycofania z użytku numeru, z którym na plecach biegał ich ulubieniec.

To coś więcej niż tylko emocjonalny zryw. To potężny postulat, który stawia władze klubu w niezwykle trudnej sytuacji. Kibice są w tej kwestii zadziwiająco jednomyślni.

"Zdobycie 20. mistrzostwa w koszulce z numerem 20. Zastrzeżcie ten numer, nie ma lepszego momentu" – napisał jeden z fanów, nawiązując do symboliki tegorocznego triumfu.

Inny dodał: "Zastrzeżcie jego numer. 'Dwudziestka' była tak symboliczna w tym sezonie, to mały znak szacunku, jaki klub może okazać".

Najdalej poszedł jeden z komentujących, który przedstawił cały plan hołdu: "Zastrzeżcie numer 20, wypłaćcie resztę jego kontraktu w całości żonie, stwórzcie memoriał na Anfield, czarne opaski na koszulkach na przyszły sezon i wygrajcie wszystko w jego pamięci".

Gest, jakiego Liverpool jeszcze nie widział

Cała sprawa nabiera wyjątkowego wymiaru, gdy uświadomimy sobie jeden, kluczowy fakt: Liverpool FC nigdy wcześniej w swojej bogatej historii nie zastrzegł numeru żadnego piłkarza. To tradycja, której klub trzymał się od dekad, nawet w przypadku największych legend. Teraz jednak fani uważają, że nadszedł czas, by ją złamać. Uważają, że tragedia Joty i jego wkład w ostatnie sukcesy są wystarczającym powodem do podjęcia tego bezprecedensowego kroku.

A wkład Portugalczyka był niezaprzeczalny. W barwach The Reds wystąpił w 182 meczach, strzelając 65 goli, z których każdy niósł ze sobą ogromną jakość. Jak na ironię, jego ostatnie trafienie było tym, które kibice zapamiętają na zawsze. Zdobył jedyną bramkę w wygranym 1:0 meczu derbowym z Evertonem na Anfield, pieczętując triumf w Premier League. Gol, który okazał się jego pożegnaniem z ukochanym stadionem i kibicami.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!