Manchester City nie uzależnia przyszłości Erlinga Haalanda od wyniku odwołania w sprawie zarzutów o naruszenie zasad finansowych Premier League. W kontrakcie napastnika nie ma bowiem klauzuli pozwalającej na odejście w razie degradacji.
Jak informuje TEAMtalk, według klubowych źródeł podobnych zapisów nie mają także inni czołowi gracze zespołu. Władze City przekazały im, że w trakcie trwającego procesu prawnego nie ma powodów do paniki, a scenariusz spadku z ligi nie jest w ogóle rozważany. Klub rozpoczął już procedurę odwoławczą i jest przekonany, że doprowadzi do zmiany werdyktu, dlatego skupia się na odwołaniu, a nie na przygotowaniach do utraty najważniejszych zawodników.
Kontrakt Haalanda bez klauzuli odejścia
Haaland podpisał nowy, długoterminowy kontrakt na początku poprzedniego roku, gdy zarzuty finansowe wobec City wciąż czekały na rozstrzygnięcie. Umowa nie zawiera ani klauzuli odstępnego, ani zapisu pozwalającego odejść w razie degradacji. Przyszłość napastnika nie zależy więc od wyniku odwołania, mimo zainteresowania Barcelony i innych czołowych klubów.
Haaland trafił do City z Borussii Dortmund latem 2022 roku za 60 mln euro i od tego czasu stał się centralną postacią zespołu. Rozegrał 205 meczów, strzelił 169 goli i zanotował 30 asyst. Pozostaje ważną częścią planów Enzo Mareski, a nowy sezon rozpoczął od siedmiu bramek w siedmiu występach.
Od wyniku odwołania zależą także możliwe konsekwencje finansowe dla klubu. Rywalizujące z City zespoły Premier League spodziewają się co najmniej jednej poważnej sankcji, ale na razie to przewidywanie, a nie potwierdzona kara. City przygotowuje się również na ewentualne roszczenia odszkodowawcze ze strony rywali, jeśli nie zdoła doprowadzić do zmiany werdyktu. Takie roszczenia nie wpłynęłyby jednak na status City w Premier League.
