Erling Haaland czuje się szczęśliwy w Manchesterze City i nie zamierza wymuszać transferu do Barcelony. Choć media od dłuższego czasu łączyły norweskiego napastnika z przenosinami do stolicy Katalonii, najnowsze doniesienia Football Insider ucinają te spekulacje. Piłkarz skupia się na grze w Anglii, gdzie od momentu transferu z Borussii Dortmund za 60 milionów euro notuje nieprawdopodobne statystyki.
Sytuacja kontraktowa napastnika stawia Manchester City w niezwykle komfortowym położeniu. Umowa wiążąca obie strony obowiązuje aż do lata 2034 roku, co daje klubowi pełną kontrolę nad przyszłością swojej największej gwiazdy. W mediach pojawiły się doniesienia, że rzekoma klauzula odejścia mogłaby zostać aktywowana już w przyszłym roku, jednak raporty wskazują, że taki zapis wejdzie w życie najwcześniej latem 2030 roku. To sprawia, że ewentualne negocjacje z innymi gigantami będą zależały wyłącznie od woli włodarzy z Manchesteru.
Barcelona musi zmienić plany transferowe
Dla Barcelony, która w ciągu najbliższych 12 miesięcy planowała pozyskanie nowej „dziewiątki” światowej klasy, postawa Haalanda jest potężnym ciosem. Katalończycy liczyli, że Norweg stanie się twarzą ich nowego projektu, ale obecnie taki scenariusz wydaje się nierealny. Manchester City nie wykazuje żadnych oznak niepokoju zainteresowaniem ze strony Hiszpanów, zwłaszcza że ich snajper od początku sezonu prezentuje wyborną formę, zdobywając sześć bramek w sześciu występach we wszystkich rozgrywkach.
Obecna sytuacja w Manchesterze jest jednak dynamiczna, co potwierdzają słowa samego zawodnika z początku września. Dorobek 168 goli w 204 meczach dla City pokazuje, że napastnik stał się graczem kompletnym, angażującym się także w budowanie akcji i asystowanie kolegom.
