Emma Raducanu wyrasta na jedną z największych przegranych turnieju Indian Wells po tym, jak została rozbita przez Amandę Anisimovą w trzeciej rundzie. Brytyjka nie miała nic do powiedzenia w starciu z Amerykanką, przegrywając gładko 1:6, 1:6. Jak donoszą media, ta dotkliwa porażka to kontynuacja czarnej serii zawodniczki, która od finału w Transylwanii nie potrafi odnaleźć dawnej formy.
Problemy zdrowotne i sportowe Raducanu pogłębiają się z każdym tygodniem. Choć przed startem w Kalifornii tenisistka odnowiła współpracę z trenerem Markiem Petcheyem i zdołała przełamać passę trzech porażek z rzędu, pokonując Anastasiję Zacharową, to starcie z Anisimovą obnażyło wszystkie jej braki. 23-letnia zawodniczka wciąż nie może nawiązać do sukcesu z US Open 2021, a jej ostatnie występy w Katarze i Dubaju kończyły się przedwczesnymi pożegnaniami z kortem.
Rankingowy zjazd i finansowe pocieszenie
Sytuacja w rankingu WTA staje się dla Raducanu niepokojąca. Za awans do 1/16 finału w Indian Wells otrzymała 65 punktów, ale po odjęciu 10 punktów bronionych za poprzednią edycję, jej dorobek powiększy się tylko o 55 oczek. Obecnie zajmuje 23. miejsce w zestawieniu live, jednak realnie grozi jej spadek, ponieważ rywalki znajdujące się bezpośrednio za jej plecami wciąż grają w turnieju i mogą ją wyprzedzić w najbliższych dniach.
Na pocieszenie Brytyjce pozostaje premia finansowa w wysokości 61 865 dolarów, co podnosi jej tegoroczne zarobki do poziomu 379 284 dolarów. Prawdziwy sprawdzian czeka ją jednak podczas nadchodzącego Miami Open. Raducanu będzie tam rozstawiona, ale stanie przed ogromnym wyzwaniem obrony aż 215 punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał. Kolejne niepowodzenie może oznaczać dla niej bolesny spadek w światowej hierarchii.
