Elsner zostaje, ale ostrzega: w Cracovii coś jest głęboko nie tak

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
13 marca 2026 10:39
Elsner zostaje, ale ostrzega: w Cracovii coś jest głęboko nie tak
Cracovia

Przed sobotnim meczem 25. kolejki Ekstraklasy z Wisłą Płock szkoleniowiec Cracovii Luka Elsner potwierdził, że w minionym tygodniu złożył na ręce właścicieli klubu ofertę rezygnacji ze stanowiska. Opisał przy tym wewnętrzne relacje panujące w krakowskim klubie, określając je jako „symfonię zniszczenia".

Cracovia wchodzi w sobotnie starcie jako ekipa z serią pięciu meczów bez wygranej i jako szósta drużyna tabeli z dorobkiem 33 punktów. Rywal — Wisła Płock — zajmuje ósmą lokatę z identycznym bilansem punktowym, choć gorszym stosunkiem bramkowym, ale również ma swoje problemy na głowie – na zdobycie jakiegokolwiek punktu do tabeli czeka od pięciu kolejek!

Dla Pasów to mecz, w którym zacierają się granice między ligową stabilizacją a powolnym staczaniem się ku kłopotom. Co więcej, nikt zdaje się tego nie ukrywać. Trener Elsner nie pozostawia złudzeń co do dyspozycji zespołu. 

„Analiza rundy nie może być pozytywna. Mamy ogromny problem z kreowaniem sytuacji i byciem groźnym w ataku. To ciąży na wszystkim" — przyznał bez ogródek. 

Jako remedium wskazał potrzebę zawodników, którzy „po prostu kochają bramki", i dodał, że trening nie przekłada się na to, co dzieje się na murawie: brakuje konkretów, strzałów i podań w pole karne. Problem z pewnością siebie szkoleniowiec opisał jako „błędne koło", które należy przełamać przede wszystkim w meczach u siebie.

Osobnym wątkiem jest wyrwa kadrowa w sferze przywódczej. Elsner wprost wskazał nieobecność Kakabadze oraz odejście Maigaarda jako czynniki osłabiające drużynę. 

„Liderzy muszą się pokazać" — zaapelował, dodając, że jego piłkarze w kluczowych momentach powinni niekiedy działać samodzielnie, nawet ignorując jego instrukcje, jeśli czują, że to pomoże drużynie.

Tłem sportowych kłopotów zdaje się być jednak przede wszystkim dramat rozgrywający się poza boiskiem. Elsner ujawnił, że w poniedziałek odbyła się jego rozmowa z właścicielem i przedstawicielami klubu, w trakcie której przedstawił swoje obawy dotyczące procesów operacyjnych i sposobu, w jaki pewne rzeczy są w klubie robione. 

„Zaoferowałem swoją rezygnację — oczywiście bez żadnej rekompensaty finansowej. Klub poprosił mnie jednak o kontynuowanie misji, co zaakceptowałem. Jestem na pokładzie i jestem w pełni zmotywowany" — relacjonował przebieg spotkania.

Zapytany, czy czuje się kozłem ofiarnym w konflikcie między zarządem a właścicielami, odpowiedział metaforą, która z pewnością nie pozostanie niezauważona w środowisku: 

„W mojej opinii to, co się dzieje, to symfonia zniszczenia. Chcę rozliczać się z własnej pracy, nie zaś z tego, czego nie kontroluję. Jeśli zawsze mówisz, że wszystko jest w porządku, to akceptujesz ten stan i bierzesz za niego odpowiedzialność. Ja chciałem wyrazić, że nie ze wszystkim się zgadzam" — podkreślił.

Mimo turbulencji szkoleniowiec zapewnił kibiców i piłkarzy o pełnym zaangażowaniu.

„Moje zaangażowanie nie będzie wynosiło 50%. Nie zostawię piłkarzy samych sobie. Będę walczył wszystkim, co mam, tak długo jak to możliwe. Moje oddanie dla tego zespołu jest silne na milion procent" — zadeklarował, zastrzegając jednocześnie, że nie chce składać obietnic do końca sezonu, bo — jak sam ujął — „w piłce to kłamstwo". 

Mecz Cracovii z Wisłą Płock rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20:15.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!