Industria Kielce pokonała Sporting Lizbona 39:33, realizując przedmeczowe założenie wyprzedzenia portugalskiego zespołu w tabeli i otwierając sobie drogę do walki o trzecią lokatę w grupie A EHF Ligi Mistrzów. Kluczowym momentem spotkania okazała się czerwona kartka dla Yahoza Mogi oraz skuteczna postawa kieleckiej defensywy, która w decydującej fazie meczu powstrzymała ofensywne atuty gości.
Zespół prowadzony przez Talanta Dujshebaeva odniósł niezwykle istotne zwycięstwo, które znacząco poprawia sytuację kieleckiej ekipy w hierarchii grupy A. Trener gospodarzy nie krył zadowolenia z postawy swoich podopiecznych, podkreślając wagę wywalczonego kompletu punktów.
„Chcieliśmy dwóch punktów, by wyprzedzić Sporting. To się udało, a jutro trzymamy kciuki za HBC Nantes” – przyznał po spotkaniu Dujshebaev.
Szkoleniowiec zaznaczył, że mimo błędów, jego drużyna zaprezentowała się bardzo dobrze w ataku, a od lutego utrzymuje wysoką formę, choć nakazał zachowanie spokoju i twarde stąpanie po ziemi.
Sukces ten przybliża Industrię do zajęcia trzeciego miejsca na koniec fazy grupowej, co potwierdził rozgrywający Aleks Vlah. Słoweniec wskazał, że kolejnym celem zespołu jest wygrana w Kolstad.
Odnosząc się do przebiegu rywalizacji ze Sportingiem, Vlah podkreślił jakość rywali:
„Bracia Costa są niesamowici, potrafią zrobić wszystko, oddają po kilkanaście rzutów, jednak nasza obrona była lepsza i kontrolowała ich przez cały mecz”.
Choć Fuechse Berlin zapewniło już sobie zwycięstwo w grupie po wygranej nad Aalborgiem, Kielczanie wciąż mają o co grać w kontekście rozstawienia w fazie play-off.
Dla ekipy z Lizbony czwartkowy wieczór był bolesną lekcją skuteczności. Trener Ricardo Costa zwrócił uwagę na liczne mankamenty w grze swojej drużyny, zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy Sporting inkasował zbyt wiele kar dwuminutowych.
„To nie był nasz najlepszy występ, mieliśmy dużo problemów w defensywie, notowaliśmy straty, nie wykorzystaliśmy wielu dogodnych sytuacji rzutowych” – wyliczał szkoleniowiec gości.
Dodał również, że strata rzędu pięciu czy sześciu goli była dystansem, którego nie udało się już odrobić przeciwko tak klasowemu rywalowi.
Przełom w spotkaniu nastąpił w okolicach 50. minuty. Przy prowadzeniu gospodarzy 30:25, sędziowie po wideoweryfikacji ukarali czerwoną kartką Yahoza Mogę za uderzenie w twarz Maquedy.
Chwilę później świetną zmianę w kieleckiej bramce dał Morawski, broniąc rzut karny wykonywany przez Francisca Costę. Gdy Szymon Sićko – najskuteczniejszy w barwach Industrii z 9 trafieniami – podwyższył wynik na 32:26, losy meczu zostały praktycznie rozstrzygnięte. Martim Costa, zdobywca 10 bramek dla Sportingu, przyznał po końcowej syrenie:
„Kielczanie byli od nas lepsi. Gospodarze byli bardziej agresywni, skuteczni, straciliśmy zbyt dużo goli z dziewiątego metra”.
Ostateczny wynik na 39:33 ustalił w końcówce Arkadiusz Moryto. Poniżej przedstawiamy skrót tego spotkania:
