Dawid Kroczek, nowy trener Rakowa Częstochowa, otwarcie przyznaje, że jego drużyna wchodzi w ligowy finisz obciążona zmęczeniem — i to nie tylko fizycznym, ale też mentalnym — co stawia pod znakiem zapytania zdolność zespołu do wywalczenia miejsca w europejskich pucharach przez tabelę, po tym jak przepadła szansa na bezpośredni awans przez Puchar Polski.
Dawid Kroczek nie szukał dyplomatycznych sformułowań. Zapytany o kondycję drużyny przed piątkowym meczem z Koroną Kielce, powiedział wprost: „Zmęczenie jest". Zaraz jednak zastrzegł, że nie zamierza traktować tego jako wymówki — i że zawodnicy, którzy chcą grać w Europie, muszą być gotowi na rozegranie pełnego sezonu.
Problem jest jednak realny. Raków rozegrał w tym sezonie 49 spotkań na trzech frontach — w lidze, Pucharze Polski i Europie. Sztab szczegółowo diagnozował stan drużyny przed meczem z Koroną, biorąc pod uwagę nie tylko markery fizyczne, ale też psychiczne.
„To są naprawdę dziesiątki godzin odpraw, treningów, wyjazdów" — wyliczał Kroczek, tłumacząc, że zmęczenie mentalne jest równie istotnym czynnikiem jak to mięśniowe.
Zapowiedział też, że skład na piątek zostanie dobrany właśnie pod kątem aktualnej dyspozycji — fizycznej i mentalnej.
Tło psychologiczne jest co najmniej równie trudne co fizyczne. Tydzień temu Raków przegrał finał Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze 0:2, tracąc przy tym coś więcej niż tylko trofeum — zwycięstwo w finale dawało bezpośrednią gwarancję gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Kroczek nie ukrywał, jak bardzo ta strata odbiła się na nastrojach w szatni.
„Jest na pewno niedosyt i też taka sportowa złość w drużynie, w zawodnikach indywidualnie" — przyznał na czwartkowej konferencji.
Między finałem a meczem z Koroną znalazły się zaledwie trzy dni treningowe. Nowy szkoleniowiec poświęcił ten czas nie tylko na przygotowanie taktyczne, ale przede wszystkim na odbudowę mentalną — przeprowadzając indywidualne rozmowy z praktycznie każdym zawodnikiem i starając się, jak sam to ujął, zrozumieć ich perspektywę. Podkreślał, że ma do czynienia z doświadczoną grupą, która rozumiała stawkę tamtego meczu i wie, co czeka ją w nadchodzących kolejkach. Teraz Europa musi przyjść przez ligę — a w tabeli Raków zajmuje piąte miejsce z 46 punktami, tyle samo co czwarta Jagiellonia.
