Jagiellonia Białystok jest bliska sfinalizowania umowy partnerskiej z KKS Kalisz — porozumienie, które może istotnie wzmocnić infrastrukturę Dumy Podlasia, ma jednak wejść w życie pod jednym, kluczowym warunkiem.
Współpraca między klubami piłkarskimi na zasadach partnerstwa to rozwiązanie, które od lat z powodzeniem funkcjonuje w polskiej ekstraklasie. Jego istota sprowadza się do kilku filarów: klub z wyższego szczebla rozgrywkowego może wysyłać zawodników niezmieszczących się w kadrze pierwszego zespołu do partnera, gdzie ci regularnie grają i zdobywają cenne minuty na boisku.
Porozumienie obejmuje zazwyczaj również testowanie młodych piłkarzy, wymianę doświadczeń szkoleniowych oraz wspólne korzystanie z zaplecza treningowego.
Nie jest to zjawisko nowe — Legia Warszawa od dłuższego czasu współpracuje na takich zasadach z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, gdzie swoje szanse na regularną grę otrzymują Legioniści niemieszczący się w pierwszym składzie. Niedawno podobną ścieżką podążył Górnik Zabrze, podpisując analogiczną umowę z Puszczą Niepołomice.
Jagiellonia, idąc tym śladem, szukałaby w KKS Kalisz podobnego oparcia dla swojego zaplecza kadrowego.
Nieoficjalne informacje wskazują jednak, że negocjacje obarczone są w tym przypadku istotnym zastrzeżeniem: umowa ma wejść w życie wyłącznie wtedy, gdy KKS Kalisz utrzyma miejsce w drugiej lidze. Tymczasem sytuacja Kaliszan jest daleka od komfortowej — na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu klub zajmuje pozycję w strefie spadkowej. Nie wszystko jednak stracone: KKS zachowuje matematyczne szanse na zajęcie lokaty uprawniającej do gry w barażach o utrzymanie.
Przyszłość planowanego partnerstwa rozstrzygnie się zatem na boisku. Jeśli Kalisz zdoła wyrwać się ze strefy zagrożenia, umowa z Jagiellonią może stać się faktem — i to w niedalekiej przyszłości.
