Dramatyczny upadek Stefanosa Tsitsipasa. Eksperci wskazują winnego w sztabie gwiazdora

Jarosław ZającJarosław Zając
9 kwietnia 2026 22:20
Dramatyczny upadek Stefanosa Tsitsipasa. Eksperci wskazują winnego w sztabie gwiazdora
Źródło: tennis365.com

Stefanos Tsitsipas przechodzi przez najtrudniejszy moment w swojej zawodowej karierze. Grek, który jeszcze niedawno bił się o najwyższe cele, osunął się na 66. miejsce w rankingu Live po sensacyjnej porażce w pierwszej rundzie turnieju Monte Carlo Masters. Sytuacja jest o tyle bolesna, że 25-latek triumfował w tej imprezie trzykrotnie w przeszłości, a teraz opuszcza korty z poczuciem całkowitej bezradności.

Głównym tematem dyskusji w środowisku tenisowym stała się rola jego ojca i trenera, Apostolosa Tsitsipasa. Akredytowany przez ATP trener Adam Blicher twierdzi, że metody szkoleniowe ojca zawodnika są błędne i doprowadziły do niebezpiecznego uzależnienia syna od podpowiedzi z boksu. Blicher zauważa, że ciągłe pokrzykiwanie i dawanie gotowych rozwiązań sprawia, że Stefanos nie potrafi samodzielnie radzić sobie z problemami na korcie, co w sporcie wymagającym błyskawicznych decyzji jest zabójcze.

Konflikt interesów i nieudany eksperyment z legendą

Kryzys pogłębił się po serii nieudanych zmian w sztabie szkoleniowym. W maju ubiegłego roku Tsitsipas zatrudnił mistrza Wimbledonu Gorana Ivanisevicia, jednak współpraca zakończyła się katastrofą już po kilku miesiącach. Chorwat publicznie skrytykował etykę pracy Greka, co mocno dotknęło zawodnika. Powrót do pełnej współpracy z ojcem również nie przyniósł spokoju, a sam tenisista przyznał, że Apostolos sprawia, iż traci on wewnętrzną kontrolę nad swoimi emocjami podczas meczów.

Statystyki są dla Greka bezlitosne. Od lutego 2025 roku, kiedy wygrał turniej w Rotterdamie, nie zdołał zdobyć żadnego tytułu ani nawet awansować do finału. Eksperci podkreślają, że tenis to sport otwarty, w którym zawodnik musi umieć sam się zorganizować, a nie tylko powtarzać schematy. Obecnie Tsitsipas stoi przed koniecznością głębokiego rachunku sumienia po występie w Monte Carlo, który media określają mianem katastrofalnego.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!