Iga Świątek stoczyła wyczerpujący, dwugodzinny pojedynek w pierwszej rundzie turnieju Italian Open. Polka pokonała Amerykankę Caty McNally 6:1, 6:7(5), 6:3, choć w drugim secie była bliska wypuszczenia zwycięstwa z rąk. Mimo prowadzenia i dwukrotnej szansy na zakończenie meczu przy własnym serwisie, była liderka rankingu musiała szukać rozstrzygnięcia w decydującej partii.
Polska tenisistka przyznała po spotkaniu, że ciężkie warunki na Campo Centrale w Rzymie znacząco utrudniają szybkie kończenie wymian. Świątek dominowała w pierwszym secie, ale później McNally zaczęła wywierać ogromną presję agresywnymi powrotami. Polka zmarnowała trzy szanse na podwójne przełamanie przy stanie 3:1 w drugim secie, co pozwoliło rywalce wrócić do gry i doprowadzić do tie-breaka, w którym Amerykanka okazała się lepsza.
Problemy mistrzyni i nowy etap z trenerem Nadala
Sezon 2026 jest dla Świątek wyjątkowo wymagający, co potwierdza jej aktualny bilans 14 zwycięstw i 8 porażek. Trzykrotna triumfatorka z Rzymu nie dotarła w tym roku jeszcze do żadnego półfinału. Po sensacyjnej przegranej z Magdą Linette w Miami, tenisistka zakończyła długoletnią współpracę z Tomaszem Wiktorowskim. Obecnie w jej boksie zasiada Francisco Roig, który przez blisko dwie dekady współtworzył sukcesy Rafaela Nadala.
Świątek podkreśliła, że kluczem do przetrwania kryzysu była cierpliwość i walka o każdy punkt na wyjątkowo wolnej nawierzchni. Przyznała, że przy chłodniejszej aurze kort staje się ciężki, co wymusza dłuższą grę defensywną. W kolejnej rundzie Polka zmierzy się z Amerykanką Emmą Navarro lub reprezentantką gospodarzy, Elisabettą Cocciaretto, próbując odzyskać rytm na swojej ulubionej mączce.
