Turniej w Madrycie przyniósł niespodziewany zwrot akcji, który wstrząsnął polskimi kibicami. Iga Świątek, zajmująca czwarte miejsce w światowym rankingu, została zmuszona do wycofania się z rywalizacji w trakcie meczu trzeciej rundy. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa przegrywała z Ann Li 6:7, 6:2, 0:3, gdy podjęła decyzję o kreczu. Polka przyznała później, że był to dla niej wyjątkowo trudny dzień, a powodem nagłego przerwania gry okazał się wirus.
Podczas gdy Świątek walczyła z chorobą, Aryna Sabalenka stoczyła pasjonujący pojedynek z Naomi Osaką. Liderka rankingu przetrwała trudne chwile w pierwszym secie, by ostatecznie przejąć kontrolę nad meczem i wygrać 6:3, 6:2. Po spotkaniu Sabalenka nie szczędziła komplementów rywalce, która wróciła do gry po przerwie macierzyńskiej. Białorusinka podkreśliła, że postawa Osaki, która pnie się w stronę czołowej dziesiątki rankingu, jest dla niej ogromną inspiracją.
Kontrowersje wokół technologii i ostra krytyka gwiazd
Emocje wykipiały również w meczu Jeleny Rybakiny. Choć Kazaszka pokonała Zheng Qinwen, wpadła w furię z powodu działania automatycznego systemu wywoływania autów. Rybakina wprost stwierdziła, że technologia się myli i przestała jej ufać, wskazując na rozbieżności między śladem na korcie a powtórkami telewizyjnymi. W tym samym czasie Stefanos Tsitsipas, obecnie 80. zawodnik świata, stał się obiektem bezlitosnej krytyki Jima Couriera, który wytknął mu brak postępów w grze bekhendem.
W męskiej drabince uwagę przyciąga Jannik Sinner, który mimo napiętego grafiku zdecydował się na występ w stolicy Hiszpanii. Włoch przyznał, że decyzję o starcie podjął dopiero po regeneracji w Monako, gdy poczuł, że jego ciało jest gotowe na kolejne wyzwania. Z kolei Lorenzo Musetti, który awansował do 1/16 finału, wskazał na kluczowy czynnik sukcesu w Madrycie. Według Włocha wysokość 600 metrów nad poziomem morza sprawia, że piłka rotuje znacznie mocniej, co idealnie pasuje do jego stylu gry.
