Dramatyczne wieści z Aston Martina. Alonso przerywa milczenie w sprawie zdrowia

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
5 marca 2026 07:20
Dramatyczne wieści z Aston Martina. Alonso przerywa milczenie w sprawie zdrowia
Źródło: autosport.com

Sytuacja w garażu Aston Martina staje się krytyczna. Adrian Newey przyznał wprost, że kierowcy zespołu mogą przejechać w Grand Prix Australii zaledwie 25 okrążeń. Powodem są ekstremalne wibracje nowej jednostki napędowej Hondy, które niszczą nie tylko system hybrydowy, ale zagrażają zdrowiu zawodników. Pojawiły się doniesienia o ryzyku trwałych uszkodzeń nerwów przy zbyt długim przebywaniu za kierownicą bolidu AMR26.

Fernando Alonso stara się tonować nastroje, choć potwierdza niepokojące objawy. Hiszpan przyznaje, że po 20 minutach jazdy jego dłonie i stopy stają się odrętwiałe. Dwukrotny mistrz świata zaznacza jednak, że adrenalina podczas walki o zwycięstwo pozwala zapomnieć o bólu. Kierowca podkreśla, że choć sytuacja jest niezwykła i wymaga natychmiastowego rozwiązania, nie czuje ograniczeń, które uniemożliwiłyby mu panowanie nad maszyną w trakcie wyścigu.

Kryzys techniczny i dyplomatyczny z Hondą

Zespół desperacko próbuje ratować relacje z japońskim producentem silników. Historia współpracy Hondy z McLarenem z 2015 roku, zakończona publicznymi oskarżeniami, wciąż straszy w padoku. Obecnie inżynierowie w Sakurze pracują nad wzmocnieniem magazynu energii, który pęka pod wpływem drgań. Mimo wdrożenia pierwszych poprawek, silnik spalinowy nadal nie może osiągnąć maksymalnych obrotów, a źródło niszczycielskich wibracji pozostaje nieznane dla mechaników brytyjskiej stajni.

Nowy szef zespołu, Adrian Newey, stoi przed największym wyzwaniem od lat. Bolid AMR26 nie tylko dotarł na testy z opóźnieniem, ale okazuje się wolny i awaryjny. Alonso deklaruje pełną wiarę w japońską technologię, przypominając sukcesy Hondy z Red Bullem. Dyplomatyczny ton Hiszpana ma uspokoić partnerów, ale fakty są nieubłagane. Bez znalezienia przyczyny drgań, Aston Martin może zapomnieć o rywalizacji na pełnym dystansie wyścigowym w Melbourne.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!