Emma Raducanu wycofała się z turnieju Rome Masters, co wywołało ogromne poruszenie w świecie tenisa. Brytyjka podjęła tę decyzję zaledwie 30 minut po spotkaniu z mediami, mimo że od soboty trenowała na włoskich kortach. Powodem nagłej rezygnacji jest przedłużająca się choroba wirusowa, która całkowicie rozbiła jej tegoroczny kalendarz startowy.
Sytuacja 23-letniej zawodniczki jest trudna, ponieważ w tym sezonie rozegrała zaledwie 14 spotkań, notując bilans siedmiu zwycięstw i siedmiu porażek. Ostatni raz kibice widzieli ją w akcji 8 marca podczas Indian Wells. Od tego czasu Raducanu opuściła prestiżowe turnieje w Miami, Linz oraz Madrycie. Tenisistka przyznała, że przez sześć tygodni nie robiła niemal nic, próbując odzyskać siły po wyniszczającym organizm wirusie.
Rankingowy koszmar przed Roland Garros
Wycofanie się z Rzymu oznacza dla Raducanu utratę 90 punktów wywalczonych przed rokiem i spadek na 35. miejsce w rankingu WTA. To fatalna wiadomość w kontekście nadchodzącego Roland Garros. Brak rozstawienia w Paryżu naraża byłą mistrzynię US Open na niezwykle trudne losowanie już w pierwszej rundzie turnieju. W rankingu WTA Race Brytyjka zajmuje obecnie dopiero 66. lokatę, mając na koncie zaledwie 373 punkty.
Jeśli problemy zdrowotne nie ustąpią, Raducanu grozi bolesny spadek w okolice 56. miejsca na świecie. Zawodniczka musi bronić punktów za ubiegłoroczne występy w Paryżu, Queen’s oraz na Wimbledonie. Ostatnią szansą na przetarcie przed wielkoszlemowym turniejem we Francji będą zawody w Strasburgu lub Rabacie, które rozpoczną się za niecałe dwa tygodnie. Obecnie tenisistka wciąż nie odzyskała pełnej sprawności fizycznej.
