Dramatyczne sceny w Rzymie. Sinner wymiotował na korcie, a potem podjął niezrozumiałą decyzję

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
16 maja 2026 08:15
Dramatyczne sceny w Rzymie. Sinner wymiotował na korcie, a potem podjął niezrozumiałą decyzję
Źródło: tennis365.com

Jannik Sinner przeżył prawdziwy koszmar podczas półfinałowego starcia z Daniiłem Miedwiediewem w Rzymie. Włoch, który do tej pory dominował w tourze, w drugim secie całkowicie stracił kontrolę nad meczem i własnym organizmem. Jak donoszą media, sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że lider światowego rankingu miał wymiotować bezpośrednio na korcie.

Mimo wyraźnych problemów zdrowotnych i drżenia rąk między wymianami, Sinner nie zdecydował się na wezwanie fizjoterapeuty ani lekarza. Ta decyzja wprawiła w osłupienie komentatorów Sky Sports. Jamie Murray otwarcie skrytykował zachowanie tenisisty, nazywając brak przerwy medycznej przy stanie przełamania dla Rosjanina czymś dziwnym i wręcz absurdalnym. Eksperci nie potrafili zrozumieć, dlaczego zawodnik cierpiący na korcie nie skorzystał z przysługującej mu pomocy, co pozwoliło Miedwiediewowi na powrót do gry.

Kolejne problemy zdrowotne lidera rankingu

Problemy kondycyjne i zdrowotne stają się coraz większym obciążeniem dla Włocha, mimo jego ogromnych sukcesów sportowych. W przeszłości Sinner zmagał się już ze skurczami w Szanghaju, co zmusiło go do wycofania się z turnieju, oraz z trudnościami podczas Australian Open i w Monte Carlo. Intensywny kalendarz startów w Madrycie i Rzymie mógł doprowadzić organizm zawodnika do granicy wytrzymałości, co stawia pod znakiem zapytania jego formę przed nadchodzącym Roland Garros.

Rywale z czołówki ATP otrzymali jasny sygnał, że najlepszy obecnie tenisista świata posiada słaby punkt, który można wykorzystać. Choć Sinner goni historię i rzadko odpuszcza starty w najważniejszych imprezach na mączce, rzymski incydent pokazuje, że cena za taką intensywność jest bardzo wysoka. To, czy decyzja o kontynuowaniu gry bez pomocy medycznej wpłynie na resztę sezonu 2026, okaże się w najbliższych miesiącach.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!