Jack Draper nie zdołał opanować emocji podczas swojego powrotu na kort w Montrealu. Gdy rzeczywistość brutalnie zweryfikowała jego stan zdrowia, były numer jeden brytyjskiego tenisa po prostu pękł na oczach tysięcy kibiców.
Po dramatycznym roku walki z nawracającym urazem kości w ramieniu, Draper liczył na przełom podczas Canadian Open. Choć wygrał drugiego seta w starciu z Térence'em Atmane, w trzeciej partii jego organizm odmówił posłuszeństwa. Prędkość serwisu drastycznie spadła, a mowa ciała zdradzała ogromne cierpienie. Przy stanie 4:1 dla rywala, siedząc na krześle, zawodnik wybuchł niekontrolowanym płaczem, chowając twarz w dłoniach. Kamery telewizyjne uchwyciły moment, w którym marzenia o powrocie do światowej czołówki legły w gruzach.
Kariera zawieszona na włosku przez tajemniczy uraz
Sytuacja jest o tyle tragiczna, że Draper wypróbował już niemal każdą dostępną metodę leczenia, od testów medycznych po zmianę naciągów i rakiety. Problem z ramieniem wydaje się jednak nieuleczalny bez długich okresów całkowitego odpoczynku. „To bardzo emocjonalne. On jest pochylony i dosłownie wybuchł emocjami. To bardzo, bardzo przykry widok” – przyznała Annabel Croft, komentując stan zawodnika, który jeszcze rok temu zajmował czwarte miejsce w rankingu ATP i wygrywał turniej Indian Wells Masters.
„Mogę tylko przypuszczać, że ramię boli. Nie mógł tego w sobie utrzymać i wszystko z niego wypłynęło. Można się tylko zastanawiać, co dzieje się w jego głowie” – dodała Croft, podkreślając, że Draper przestał uderzać piłkę z pełną siłą już na początku decydującego seta. Porażka 6-3, 2-6, 6-2 z Atmane zeszła na dalszy plan wobec pytania o przyszłość Brytyjczyka. Mimo otrzymania dzikich kart na turnieje w Cincinnati i US Open, jego występ w dalszej części sezonu, a nawet w roku 2027, stoi pod ogromnym znakiem zapytania.
