Grand Prix Australii brutalnie zweryfikowało formę Williamsa. Zespół z Grove zmaga się z poważnymi problemami, które ciągną się od odwołanych testów w Barcelonie. Model FW48 jest cięższy o ponad 20 kilogramów, co drastycznie wpływa na tempo i rywalizację z czołówką stawki Formuły 1.
James Vowles posiada już na biurku gotowe projekty inżynieryjne, które pozwoliłyby nie tylko zbić wagę, ale nawet zejść poniżej limitu. Szef zespołu otwarcie przyznaje, że w świecie bez limitów budżetowych zmiany zostałyby wprowadzone w kilka tygodni. Obecnie Williams musi jednak czekać na naturalne zużycie komponentów kompozytowych, by zastępować je lżejszymi częściami w ramach planowanych poprawek.
Limit budżetowy i problemy z silnikiem Mercedes
Nadwaga to nie jedyny kłopot, bo Williams traci około trzech dziesiątych sekundy na samym zarządzaniu energią z silnika Mercedesa. Brak drugiego bolidu Carlosa Sainza podczas kluczowych sesji w Australii uniemożliwił porównanie strategii z fabrycznym zespołem. Alex Albon potwierdza, że ekipa pracuje na pełnych obrotach, ale powrót do zakładanej formy zajmie sporo czasu ze względu na koszty logistyki i produkcji.
Obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania cel, jakim jest piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Vowles podkreśla, że choć limit budżetowy jest pozytywnym rozwiązaniem dla sportu, to w tym konkretnym przypadku wymusza on powolny proces marginalnych zysków zamiast błyskawicznej rewolucji. Zespół musi teraz walczyć o każdą dziesiątą sekundy, optymalizując aerodynamikę i czekając na lżejsze zamienniki.
