Kibice na Stade Vélodrome przeżyli prawdziwy szok. Olympique Marsylia odpadł z Pucharu Francji po rzutach karnych z Toulouse FC, choć dwukrotnie prowadził w regulaminowym czasie gry. Marzenia o pierwszym trofeum od czternastu lat pękły w najbardziej bolesny sposób.
Gospodarze mieli wszystko w swoich rękach, zwłaszcza że z turniejem wcześniej pożegnało się Paris Saint-Germain. Bramki Masona Greenwooda i Igora Paixao dawały Marsylii prowadzenie, ale zespół Habiba Beye za każdym razem błyskawicznie tracił przewagę. O losach awansu do półfinału zdecydowała seria jedenastek, w której zawodnicy OM zawiedli pod ogromną presją. Najpierw pomylił się Leonardo Balerdi, a decydujący strzał nad poprzeczką posłał Ethan Nwaneri, co przypieczętowało awans gości.
Habib Beye broni decyzji o wykonawcach karnych
Po meczu trener Habib Beye musiał zmierzyć się z falą krytyki, szczególnie w kontekście wyznaczenia młodego Nwaneriego do decydującego uderzenia. Szkoleniowiec podkreślił, że Ethan Nwaneri oraz Leonardo Balerdi są graczami, których ta eliminacja dotknęła najbardziej. Beye zaznaczył, że hierarchia wykonawców była jasna i nie zamierza dyskutować o słuszności swoich wyborów. Docenił osobowość zawodników, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność w tak trudnym momencie, mimo że ich błędy kosztowały klub szansę na historyczny sukces.
