Barcelona zrobiła milowy krok w stronę mistrzostwa Hiszpanii. Zespół Hansiego Flicka pokonał na wyjeździe Atletico Madryt 2:1, a decydujący cios zadał Robert Lewandowski. Polak pojawił się na boisku jako zmiennik i w 89. minucie instynktownie skierował piłkę do siatki, wykorzystując zamieszanie po strzale Joao Cancelo. Dzięki tej wygranej Duma Katalonii wypracowała już siedem punktów przewagi nad resztą stawki w tabeli LaLiga.
Spotkanie w Madrycie od początku trzymało w napięciu. Atletico objęło prowadzenie w 40. minucie po trafieniu Giuliano Simeone, który wykorzystał precyzyjne podanie Clementa Lengleta. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. Tuż przed przerwą Marcus Rashford przeprowadził indywidualną akcję, ograł Nahuela Molinę i po wymianie piłki z Danim Olmo doprowadził do wyrównania. Sytuacja gospodarzy skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w doliczonym czasie pierwszej połowy czerwoną kartkę za faul na Lamine Yamalu obejrzał jeden z defensorów.
Kontuzje i eksperymenty Hansiego Flicka
Mimo gry w przewadze, Barcelona długo nie potrafiła przebić się przez mur defensywny Atletico. Hansi Flick zdecydował się na odważne roszady, wystawiając Daniego Olmo w roli fałszywej dziewiątki, podczas gdy Lewandowski i Ferran Torres usiedli na ławce. Choć plan ostatecznie przyniósł trzy punkty, niemiecki szkoleniowiec ma twardy orzech do zgryzienia przed środowym meczem w Lidze Mistrzów. Boisko z urazami musieli opuścić Ronald Araujo oraz jego zmiennik Marc Bernal, co mocno komplikuje sytuację kadrową lidera.
Druga połowa była pokazem determinacji obu stron. Lamine Yamal ośmieszał rywali dryblingami, będąc blisko strzelenia gola sezonu, a Diego Simeone szukał ratunku w debiutantach, wprowadzając na murawę 18-letniego Taufika Seidu oraz Javiego Morcillo. Atletico, grając w dziesiątkę, broniło się niezwykle ofiarnie, ale ich opór został złamany w samej końcówce. Lewandowski udowodnił, że wciąż posiada niesamowity zmysł strzelecki, odnajdując się tam, gdzie nie poradzili sobie inni zawodnicy formacji ofensywnej.
