Girona rzutem na taśmę wywalczyła remis 1:1 w wyjazdowym starciu z Rayo Vallecano. Choć goście przeważali w pierwszych 20 minutach, brakowało im skuteczności pod bramką rywali. Azzedine Ounahi niespodziewanie prowadził linię ataku, ale to Joel Roca miał najlepszą okazję, gdy minął bramkarza Augusto Batallę, lecz jego strzał został zablokowany przez Andreia Ratiu.
Gospodarze przetrwali napór i sami zaczęli groźnie kontratakować, spychając Gironę do defensywy. Sergio Camello stanął przed doskonałą szansą po podaniu Unaia Lopeza, ale Paulo Gazzaniga popisał się świetną interwencją. Druga połowa była wyrównana, a obie ekipy szukały swoich szans w kontrach. Fran Beltran zmusił Batallę do efektownej parady, jednak przez długi czas na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis.
Niewiarygodny powrót w doliczonym czasie gry
Prawdziwe emocje zaczęły się w 85. minucie, gdy Alemao oddał strzał z krawędzi pola karnego. Piłka odbiła się rykoszetem i zmyliła bezradnego Gazzanigę, dając Rayo prowadzenie. Wydawało się, że Girona, która przed meczem miała tylko punkt przewagi nad strefą spadkową, wróci do domu z zerowym dorobkiem. Wtedy jednak przypomniał o sobie Cristhian Stuani, który wszedł na boisko w 82. minucie i przejął opaskę kapitańską.
W 92. minucie meczu, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, 39-letni Stuani najwyżej wyskoczył do piłki i precyzyjnym strzałem głową od słupka pokonał bramkarza. Ten gol dał Gironie dwa punkty przewagi nad osiemnastym w tabeli Alaves. Rayo Vallecano ma obecnie sześć punktów przewagi nad strefą spadkową na trzy kolejki przed końcem sezonu. W najbliższy czwartek Girona podejmie u siebie Real Sociedad.
