Manchester City zdołał zabezpieczyć przyszłość Phila Fodena, podpisując z nim nowy kontrakt obowiązujący aż do 2030 roku. Zanim jednak doszło do porozumienia, sytuację Anglika uważnie monitorowały Arsenal, Chelsea oraz Tottenham. Kluby te liczyły na wykorzystanie niepewności związanej z wygasającą umową pomocnika.
Arsenal widział w Fodenie zawodnika, który mógłby wzmocnić rywalizację na skrzydłach oraz stanowić realną alternatywę dla Martina Odegaarda. Z kolei Tottenham wierzył, że sprowadzenie 26-latka byłoby znaczącym ulepszeniem składu w porównaniu do Jamesa Maddisona, dając Roberto De Zerbiemu nowe możliwości w ataku. Chelsea również rozważała ten ruch, szukając kreatywnego gracza zdolnego do podniesienia jakości formacji ofensywnej, choć ostatecznie postawiła na sprowadzenie Morgana Rogersa. Zainteresowanie wykazywał także Bayern Monachium, gdzie Vincent Kompany marzył o ponownej współpracy z pomocnikiem.
Decydująca rola dyrektora i wierność barwom
Kluczową postacią w negocjacjach okazał się dyrektor sportowy Hugo Viana. Przekonał on zawodnika, że ten pozostanie centralną postacią, wokół której budowana będzie nowa generacja zespołu po odejściu Pepa Guardioli i przejęciu sterów przez Enzo Marescę. Foden, mimo trudnego okresu i braku powołania od Thomasa Tuchela do kadry na mistrzostwa świata, odrzucił wszystkie zapytania od konkurencji. Piłkarz ma na koncie zaledwie jeden udział przy bramce w ostatnich 25 występach, ale klub wierzy, że nowa umowa pomoże mu odzyskać dawną skuteczność.
