Rennes wygrywa derby Bretanii przeciwko FC Nantes po golu Valentina Rongiera w 92. minucie spotkania. Były kapitan Kanarków zdecydował o wyniku 2:1, trafiając do siatki potężnym strzałem z lewej nogi zza pola karnego. To bolesny cios dla gości, którzy walczą o przetrwanie w lidze.
Spotkanie zaczęło się fatalnie dla Nantes, gdy Anthony Lopes sfaulował w polu karnym Musę Al-Tamariego. Estéban Lepaul pewnie wykorzystał jedenastkę, zdobywając swoją 18. bramkę w sezonie Ligue 1. Rennes dominowało dzięki intensywnemu pressingowi, ale tuż przed przerwą Ignatius Ganago doprowadził do wyrównania. Napastnik popisał się efektownym lobem nad Brice’em Sambą, strzelając swojego pierwszego gola z gry w lidze od blisko trzech lat.
Szymański bez gola i walka o Ligę Mistrzów
W drugiej połowie emocje nie opadały, a sędziowie mieli pełne ręce roboty. Najpierw anulowano trafienie Lepaula, a chwilę później podobny los spotkał rezerwowego Sebastiana Szymańskiego. Obaj zawodnicy znajdowali się na spalonym. Rennes mimo słabszej postawy po przerwie zdołało zadać decydujący cios w samej końcówce. Drużyna Francka Haise’a utrzymała piąte miejsce w tabeli i wciąż liczy się w walce o awans do Ligi Mistrzów.
Sytuacja Nantes staje się krytyczna po drugiej z rzędu porażce poniesionej w doliczonym czasie gry. Kanarki tracą pięć punktów do Auxerre, a do końca sezonu pozostały już tylko trzy kolejki. Podczas gdy Rennes świętuje zwycięstwo nad lokalnym rywalem, Nantes musi szukać punktów w ostatnich meczach, aby uniknąć degradacji na drugi poziom rozgrywkowy we Francji. Los klubu z Nantes wisi na włosku.
