Athletic Club otrzymał właśnie wiadomość, na którą czekał od niemal roku. Doświadczony obrońca Yeray Alvarez jest już dostępny dla trenera i może wystąpić w niedzielnym meczu wyjazdowym przeciwko Getafe. Powrót 31-latka ma pomóc drużynie z Bilbao w ponownej walce o miejsca gwarantujące grę w europejskich pucharach.
Historia zawieszenia Alvareza jest wyjątkowo pechowa i wiąże się z jego wcześniejszymi problemami zdrowotnymi. Piłkarz został ukarany dziesięciomiesięcznym rozbratem z futbolem po tym, jak 1 maja zeszłego roku, podczas półfinału Ligi Europy z Manchesterem United, w jego organizmie wykryto niedozwolony kanrenon. Zawodnik od początku utrzymuje, że jest niewinny, a substancję przyjął przez przypadek. Wyjaśnił komisji antydopingowej, że gdy skończyły mu się własne leki na łysienie, zażył tabletkę swojej partnerki, nieświadomy jej składu.
Trudna przeszłość i walka z nowotworem
Stosowanie leków na alopecję przez Alvareza ma bezpośredni związek z jego dramatyczną walką z rakiem jądra. Piłkarz usłyszał diagnozę w 2016 roku i przeszedł operację, a rok później musiał poddać się chemioterapii z powodu nawrotu choroby. Choć pokonał nowotwór i wrócił na boisko w 2018 roku, skutki leczenia zmusiły go do stałego przyjmowania preparatów. Przez dyskwalifikację obrońca nie mógł nawet trenować z kolegami ani korzystać z klubowych obiektów aż do lutego tego roku.
Brak Yeraya był w tym sezonie aż nadto widoczny w defensywie klubu z Bilbao. Athletic Club rywalizuje w Lidze Mistrzów, a Aitor Paredes i Dani Vivian nie zdołali utrzymać wysokiej formy z poprzednich rozgrywek. Sytuacja kadrowa była na tyle trudna, że trener musiał łatać dziury w środku obrony, przesuwając tam bocznych defensorów, takich jak Yuri Berchiche czy Inigo Lekue. Teraz, po dwóch miesiącach indywidualnych przygotowań do powrotu, Alvarez ma ustabilizować rozchwianą linię obrony.
