Alex Eala sprawiła ogromną niespodziankę w Indian Wells, awansując do czwartej rundy turnieju po przedwczesnym zakończeniu meczu przez Coco Gauff. Amerykanka, zajmująca czwarte miejsce w rankingu WTA, skreczowała przy stanie 6:2, 2:0 dla Filipinki. Powodem decyzji dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej był uraz ramienia, który uniemożliwił jej kontynuowanie walki w Tennis Paradise.
Dla 20-letniej Eali to debiut w głównej drabince tego prestiżowego turnieju rangi WTA 1000. Filipinka zaprezentowała się z doskonałej strony, całkowicie odwracając losy rywalizacji z Gauff, z którą przegrała gładko zaledwie miesiąc temu w Dubaju. Dzięki temu zwycięstwu młoda tenisistka legitymuje się imponującym bilansem 4-3 w starciach z zawodniczkami z czołowej dziesiątki rankingu i jest blisko historycznego awansu do pierwszej trzydziestki zestawienia.
Recepta na sukces i mentalna dojrzałość
Podczas konferencji prasowej Eala przyznała, że kluczem do dominacji nad faworytką była intensywna praca nóg oraz agresywna strategia wypracowana po poprzedniej porażce. Zawodniczka podkreśliła, że w trudnych momentach skupia się wyłącznie na rzeczach, na które ma bezpośredni wpływ. Unika myślenia o randze wydarzenia, co pozwala jej zachować spokój nawet na największych kortach świata przeciwko utytułowanym przeciwniczkom.
Kolejną przeszkodą Filipinki w drodze po tytuł będzie Linda Noskova. Czeszka jest znana z potężnego uderzenia i mimo młodego wieku posiada już spore doświadczenie w cyklu WTA. Eala, która swój dotychczasowy największy sukces świętowała rok temu w Miami, liczy na podtrzymanie dobrej passy. Wygrana z Gauff, choć odniesiona w cieniu kontuzji rywalki, daje jej ogromny zastrzyk pewności siebie przed walką o ćwierćfinał.
