Emma Raducanu oficjalnie wycofała się z tegorocznego Wimbledonu, co wywołało ogromne poruszenie wśród brytyjskich kibiców. Choć zawodniczka do ostatniej chwili walczyła o powrót do zdrowia, wyniki niedzielnego badania nie pozostawiły jej żadnego wyboru.
Decyzja zapadła w niedzielny wieczór, zaledwie kilkanaście godzin przed planowanym spotkaniem z Chorwatką Antonią Ruzic. Raducanu od dłuższego czasu zmagała się z urazem nogi, którego nabawiła się podczas udanego występu w turnieju Queen’s Club. Mimo opuszczania sesji treningowych w ostatnim tygodniu, tenisistka jeszcze podczas niedzielnej konferencji prasowej wyrażała nadzieję na występ przed własną publicznością. Ostateczny skan wykazał jednak, że drobny uraz przerodził się w poważniejszy problem medyczny.
„Nie mogę uwierzyć, że to mówię, ale niestety musiałam wycofać się z tegorocznego Wimbledonu. Zrobiłam wszystko, co możliwe, aby jutro stanąć na starcie, ale po końcowym skanie uraz, z którym się zmagałam, rozwinął się w złamanie zmęczeniowe i lekarze zalecili mi przerwanie wysiłku” – napisała Emma Raducanu w emocjonalnym oświadczeniu na Instagramie. Zawodniczka przyznała, że gra przed domową publicznością znaczy dla niej wszystko, dlatego obecna sytuacja jest dla niej niezwykle trudna do zaakceptowania.
Bolesny upadek w rankingu WTA
Absencja w Londynie to nie tylko cios ambicjonalny, ale przede wszystkim dotkliwa strata punktowa. Raducanu, która obecnie zajmuje 33. miejsce w rankingu WTA, nie będzie mogła bronić punktów wywalczonych za ubiegłoroczną trzecią rundę. Eksperci przewidują, że po zakończeniu turnieju Brytyjka zanotuje bolesny spadek w zestawieniu, wypadając poza czołową setkę światowego rankingu. To kolejny etap problemów zawodniczki, która od historycznego triumfu w US Open 2021 regularnie zmaga się z licznymi kontuzjami i przerwami w grze.
