Grigor Dimitrov przeżywa prawdziwy rankingowy koszmar po turnieju Monte Carlo Masters. Bułgarski tenisista przegrał w pierwszej rundzie z Tomasem Martinem Etcheverry 4-6, 6-2, 3-6, co pociągnęło za sobą katastrofalne skutki. Były trzeci zawodnik świata zanotował drastyczny spadek i znalazł się w najgorszym położeniu od ponad dekady.
Porażka na kortach w Monte Carlo oznacza dla Dimitrova utratę aż 190 punktów wywalczonych za ubiegłoroczny ćwierćfinał. Jego dorobek stopniał do zaledwie 455 punktów, co skutkuje osunięciem się o 42 pozycje w zestawieniu ATP. Obecnie 34-letni zawodnik zajmuje 135. miejsce na świecie. To jego najniższa lokata od października 2010 roku, kiedy jako nastolatek dopiero pukał do szerokiej czołówki męskiego tenisa.
Koniec bezpiecznej przystani w elicie
Problemy Bułgara zaczęły się od poważnej kontuzji mięśnia piersiowego podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. Od tamtego momentu Dimitrov nie potrafi wrócić do optymalnej dyspozycji, co potwierdza tegoroczny bilans meczów wynoszący zaledwie 2-7. Zawodnik, który jeszcze w lipcu zeszłego roku był w czołowej dwudziestce rankingu, teraz staje przed widmem gry w kwalifikacjach do największych imprez, w tym nadchodzącego wielkoszlemowego French Open.
Obecnie sztab szkoleniowy Dimitrova tworzą Xavier Malisse oraz David Nalbandian, którzy zastąpili Jamiego Delgado i Daniego Vallverdu. Nowy duet trenerski ma przed sobą niezwykle trudne zadanie odbudowania formy zawodnika, który przegrał siedem z ostatnich ośmiu spotkań. Po raz ostatni Dimitrov znajdował się poza pierwszą setką rankingu ATP w marcu 2012 roku, co pokazuje skalę obecnego kryzysu dziewięciokrotnego triumfatora turniejów ATP.
