Jannik Sinner wjeżdża do Rzymu jako absolutny dominator światowych kortów. Włoch właśnie przypieczętował swoją potęgę, pokonując Alexandra Zvereva w finale w Madrycie, co dało mu czwarty tytuł rangi Masters w 2026 roku. Teraz staje przed szansą na historyczne osiągnięcie i skompletowanie wszystkich dziewięciu trofeów tej serii, ale na drodze stoi mu jego własna, zaskakująco słaba historia występów przed własną publicznością.
Statystyki lidera rankingu w stolicy Włoch są zdumiewające i stanowią najgorszy wynik w jego całej karierze w turniejach Masters. Od debiutu w 2019 roku Sinner zanotował tu bilans 14–6, co przekłada się na zaledwie 70 procent zwycięstw. Nigdzie indziej Włoch nie przegrał aż sześciu spotkań. Dwukrotnie odpadał już na etapie drugiej rundy, a do finału dotarł tylko raz, przegrywając w 2025 roku decydujące starcie z Carlosem Alcarazem.
Koszmar z przeszłości i groźni rywale na horyzoncie
Mimo braku Alcaraza w drabince, droga po tytuł nie będzie spacerem. Sinner trafił do sekcji z Arthurem Filsem oraz Jakubem Mensikiem, który jest jednym z zaledwie dwóch tenisistów potrafiących pokonać Włocha w tym sezonie. Czech zszokował świat, eliminując lidera rankingu podczas turnieju w Katarze. Sinner rozpocznie zmagania od drugiej rundy, gdzie zmierzy się z Alexem Michelsenem lub Sebastianem Ofnerem, próbując przełamać rzymską klątwę przed fanatycznymi kibicami.
