Charles Leclerc wyrasta na głównego faworyta do zwycięstwa w domowym wyścigu o GP Monako. Kierowca Ferrari zdominował pierwszy trening, uzyskując czas 1:13.978. Tuż za jego plecami uplasował się kolega z zespołu, Lewis Hamilton, co potwierdza ogromną siłę stajni z Maranello w ciasnych zakrętach toru ulicznego.
Początek weekendu w księstwie przyniósł mnóstwo emocji i incydentów. Isack Hadjar z Red Bulla stracił panowanie nad bolidem w szykanie i uderzył w barierę, co wymusiło wywieszenie czerwonej flagi. Był to jego drugi wypadek w ciągu trzech ostatnich weekendów wyścigowych. Problemy miał również Fernando Alonso, którego kraksa w końcówce sesji ostatecznie zakończyła jazdy. Części z jego uszkodzonego bolidu Aston Martin zostały rozrzucone na nitce toru, uniemożliwiając innym poprawę wyników.
Problemy mistrza i tłok na torze
Max Verstappen zajął trzecie miejsce, tracąc do lidera ponad pół sekundy. Holender nie krył irytacji stanem ogumienia, meldując przez radio, że jego opony są całkowicie zużyte. Ciasny tor tradycyjnie generował konflikty. Esteban Ocon i Oliver Bearman z ekipy Haas wzajemnie psuli sobie okrążenia w gęstym tłoku. Mimo wczesnego błędu i wycieczki na pobocze w piątym zakręcie, Leclerc zdołał jako jedyny zejść poniżej bariery minuty i czternastu sekund, deklasując resztę stawki.
W czołówce zameldował się także Kimi Antonelli z Mercedesa, który przez moment prowadził w tabeli wyników, by ostatecznie spaść na czwartą lokatę. McLaren tym razem pozostał w cieniu najgroźniejszych rywali. Lando Norris zakończył zmagania na szóstym miejscu ze stratą 1,313 sekundy do Monakijczyka. Pierwszą dziesiątkę zamknęli kierowcy Audi oraz Pierre Gasly z Alpine, podczas gdy Carlos Sainz w Williamsie musiał zadowolić się dopiero dwunastym rezultatem.
