Gdy Śląsk Wrocław sprzedawał Arnau Ortiza za 300 tysięcy euro, mało kto spodziewał się, że piłkarz, który w 39 meczach w Polsce strzelił zaledwie trzy bramki, błyskawicznie stanie się jedną z najgorętszych postaci ligi hiszpańskiej. Jeżeli wkrótce zmieni klub – a wiele na to wskazuje – procent z transakcji trafi na konto polskiego klubu.
Arnau Ortiz jest dziś wicekrólem strzelców trzeciego szczebla rozgrywkowego w Hiszpanii — na koncie ma 14 bramek w barwach Atlético Madryt B. To wynik, który trudno zestawić z jego dorobkiem ze Śląska Wrocław, gdzie przez 39 spotkań trafiał do siatki zaledwie trzykrotnie. Tymczasem w Madrycie Katalończyk odnalazł formę, o której we Wrocławiu nikt nie mógł marzyć.
Smaczku całej historii dodaje fakt, że drużyną rezerw Atlético kieruje Fernando Torres — jedna z największych legend hiszpańskiej piłki, dla której praca szkoleniowca jest dopiero początkiem nowej drogi. Pod jego wodzą Atlético Madryt B znalazło się w zasięgu historycznego sukcesu: awansu na zaplecze La Liga po raz pierwszy od 26 lat.
Wrocławianie sprzedali Ortiza do stolicy Hiszpanii za 300 tysięcy euro — kwotę uzupełnioną o bonusy oraz procent od ewentualnej kolejnej sprzedaży zawodnika. Ten ostatni zapis może okazać się kluczowy. Latem Ortiz będzie bowiem wymieniony wśród kandydatów do wzmocnienia klubów z Segunda División — jeśli Atlético B awansuje, pytanie o jego przyszłość stanie się jeszcze bardziej aktualne.
Dla Śląska każdy kolejny krok w karierze byłego piłkarza to potencjalny zastrzyk finansowy. I chociaż w tym przypadku raczej nie można spodziewać się ogromnych sum, to nadal będzie to prawdopodobnie kwota, która będzie w stanie w jakimś stopniu poprawić budżet wrocławskiego klubu.
Arnau Ortiz trafił do Śląska Wrocław w lipcu 2024 roku. Formalnie dołączył do polskiej drużyny z Girony. 22-letni wówczas pomocnik podpisał z wrocławskim klubem dwuletnią umowę z opcją przedłużenia o rok.
