Szymon Marciniak – najbardziej znany polski sędzia międzynarodowy – od blisko dwóch miesięcy nie prowadził żadnego spotkania. Co dzieje się z arbitrem z Płocka? Sprawę szybko rozjaśnił Tomasz Witas z Canal+.
Wokół przedłużającej się nieobecności Szymona Marciniaka w roli arbitra głównego narosło wiele teorii, włączając w to rzekome kary za błędne decyzje czy domniemany koniec kariery na poziomie boiskowym. Informacje przekazane przez Tomasza Witasa z Canal+ Sport rzucają jednak zupełnie inne światło na tę sytuację. Okazuje się, że u podstaw rozbratu z gwizdkiem leżą kwestie zdrowotne – na początku grudnia sędzia poddał się zabiegowi związanemu z drobną kontuzją nogi.
Kłopoty zdrowotne wymusiły na arbitrze przynajmniej dwumiesięczną przerwę od biegania po murawie, co bezpośrednio przełożyło się na jego brak w obsadzie sędziowskiej meczów Ligi Mistrzów oraz innych rozgrywek zagranicznych, a także na placu gry podczas pojedynków polskich rozgrywek.
Mimo fizycznej niedyspozycji uniemożliwiającej prowadzenie zawodów w pełnym wymiarze, Marciniak nie zrezygnował całkowicie z pracy w 2026 roku. Obecnie widać go przy obowiązkach sędziego VAR. W tej roli wystąpił już trzykrotnie podczas wiosennych spotkań ekstraklasy: 31 stycznia przy meczu Lecha Poznań z Lechią Gdańsk (1:3), 8 lutego podczas starcia GKS-u Katowice z Widzewem Łódź (1:0) oraz 14 lutego w pojedynku Zagłębia Lubin z Rakowem Częstochowa (0:0).
Marciniak pracował będzie w worze VAR również podczas dzisiejszego meczu Widzewa z Cracovią.
Ostatni raz kibice mogli oglądać Marciniaka z gwizdkiem 3 grudnia w Gliwicach, kiedy to sędziował mecz Piasta z Lechem Poznań w ramach 1/8 finału STS Pucharu Polski.
