Eric García podjął symboliczną decyzję dotyczącą swojej roli w kadrze Hansiego Flicka na nadchodzący sezon. Hiszpański obrońca zrezygnował z możliwości przejęcia koszulki z numerem 4, która zwolniła się po niespodziewanym odejściu jednego z liderów defensywy. Gest ten ma być jasnym sygnałem wsparcia dla kolegi, który tymczasowo opuścił stolicę Katalonii.
Powodem takiej postawy jest sytuacja Ronalda Araújo, który minionego lata przeniósł się do angielskiego Liverpoolu w ramach rocznego wypożyczenia. Choć umowa między klubami zawiera klauzulę wykupu, co stawia pod znakiem zapytania powrót Urugwajczyka na Spotify Camp Nou, García wierzy w ponowne spotkanie w jednej szatni. Podczas rozmowy z Cadena SER zawodnik otwarcie przyznał, że nie chciał zabierać numeru należącego do stopera, który wciąż pozostaje ważną postacią dla zespołu.
„Nie wziąłem numeru 4 z szacunku dla Araújo. Odszedł na rok i jeśli wszystko pójdzie dobrze, wróci, a to jest jego numer” — wyjaśnił Eric García w wywiadzie dla programu Què T'hi Jugues. Piłkarz podkreślił tym samym, że hierarchia w zespole oraz relacje koleżeńskie są dla niego ważniejsze niż prestiż związany z niskim numerem na plecach. Postawa Hiszpana odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych, gdzie fani docenili lojalność wobec przebywającego w Premier League kolegi.
Sytuacja kadrowa w zespole prowadzonym przez Hansiego Flicka dynamicznie zmieniała się w ostatnich tygodniach okna transferowego. Jak donosi Yahoo Sports w publikacji z 14 września 2026 roku, Eric García został oficjalnie zgłoszony do rozgrywek w składzie niemieckiego szkoleniowca, zachowując swój dotychczasowy status. Decyzja o pozostawieniu wolnej „czwórki” jest o tyle istotna, że Araújo przez lata budował swoją pozycję w Barcelonie właśnie z tym oznaczeniem na koszulce, stając się jednym z filarów formacji obronnej przed wyjazdem do Anglii.
