Diogo Jota zginął w tragicznym wypadku samochodowym w Hiszpanii wraz ze swoim młodszym bratem. Okoliczności zdarzenia są dramatyczne, a droga, na której doszło do tragedii, od dawna owiana jest wyjątkowo złą sławą.
W skrócie:
- Diogo Jota, 28-letni napastnik Liverpoolu, oraz jego brat Andre Silva zginęli w wypadku samochodowym w Hiszpanii.
- Do zdarzenia doszło na autostradzie A-52 w pobliżu Zamory, która jest opisywana jako jedna z najniebezpieczniejszych dróg w kraju.
- Jota prowadził samochód, ponieważ po niedawnej operacji płuc lekarze odradzili mu podróż samolotem.
Przeklęta droga i pęknięta opona. Kulisy tragedii Diogo Joty
To miał być powrót do domu, do Anglii, przed startem przygotowań do nowego sezonu 2025/26. Niestety, podróż 28-letniego Diogo Joty zakończyła się w najgorszy możliwy sposób. Zaledwie dwa tygodnie po ślubie ze swoją ukochaną z dzieciństwa, Rute Cardoso, i świeżo po zdobyciu mistrzostwa Premier League, napastnik Liverpoolu wracał ze swojego rodzinnego Porto. W samochodzie towarzyszył mu młodszy brat, Andre Silva, również piłkarz, grający w drugoligowym Penafiel.
Co poszło nie tak? Jak informują służby, podczas manewru wyprzedzania na autostradzie A-52 w okolicach Cernadilla, w jego Lamborghini pękła opona. Luksusowy samochód wypadł z drogi. Służby ratunkowe, które przybyły na miejsce, mogły jedynie potwierdzić zgon dwóch osób. Wezwano Zespół Medyczny Szybkiego Reagowania (UME) oraz personel z lokalnego ośrodka zdrowia, którzy stwierdzili śmierć piłkarza i jego brata na miejscu zdarzenia.
Jedna z najgorszych dróg w Hiszpanii? Statystyki nie kłamią
Miejsce tragedii to nie jest przypadkowy fragment autostrady. Trasa A-52 w okolicach Zamory ma w Hiszpanii czarną sławę. Lokalna gazeta "La Opinion de Zamora" określa ją jako obszar „nieodpowiedzialnej jazdy”, a liczby mówią same za siebie. Tylko w 2020 roku na tym odcinku wystawiono blisko 15 tysięcy mandatów za przekroczenie prędkości. To daje do myślenia.
Już cztery lata temu uruchomiono kampanię społeczną, która miała na celu zwrócenie uwagi na niebezpieczne strefy i powszechne łamanie przepisów. Niestety, reputacja drogi nie uległa poprawie. W niedawnej ankiecie przeprowadzonej przez hiszpańską Organizację Użytkowników i Konsumentów, kierowcy wskazali A-52 jako jedną z najgorszych tras w całym kraju. Co im przeszkadzało najbardziej?
- Fatalny stan nawierzchni.
- Brak barier ochronnych w kluczowych miejscach.
- Ostre zakręty.
- Częste wtargnięcia dzikich zwierząt na jezdnię.
- Nadmierność robót drogowych.
Nie pomaga też fakt, że droga przebiega przez górzyste tereny północnej Hiszpanii, gdzie częstym problemem są mgła i ograniczone oświetlenie. Ironią losu jest, że Jota wybrał tę trasę, ponieważ spieszył się na prom w Santander, którym miał wrócić do Wielkiej Brytanii. Jak donosi CNN Portugal, piłkarz niedawno przeszedł operację płuc, po której lekarze kategorycznie odradzili mu lot samolotem. To dlatego on i jego brat zdecydowali się na podróż samochodem przez Hiszpanię.
