Djoković nie wytrzymał po tym, co spotkało Serenę Williams. „Ludzie muszą wyluzować”

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
3 lipca 2026 04:32
Djoković nie wytrzymał po tym, co spotkało Serenę Williams. „Ludzie muszą wyluzować”
Źródło: tennis365.com

Novak Djoković stanął w obronie Sereny Williams po jej porażce w pierwszej rundzie Wimbledonu. Serb ostro zareagował na falę negatywnych komentarzy, które zalały internet po występie 44-letniej Amerykanki. Legenda tenisa wróciła do gry po blisko czterech latach przerwy i dwóch porodach, ulegając Australijce Mayi Joint 3:6, 7:6 (8:6), 3:6.

Djoković, który sam awansował do kolejnej rundy po pokonaniu Stefanosa Tsitsipasa, nie krył irytacji postawą kibiców i ekspertów. Podkreślił, że oczekiwanie dominacji od zawodniczki w tym wieku i z taką historią jest nierealne. Serb zaznaczył, że sama obecność Williams na korcie centralnym to dar dla dyscypliny, a krytycy powinni skupić się na docenianiu jej wielkości, zamiast wytykać braki w poruszaniu się czy brak rytmu meczowego.

Mocne słowa mistrza o hejcie wobec legendy

Lider męskiego tenisa wprost wezwał do opamiętania osoby oceniające występ Amerykanki. „Ludzie muszą trochę wyluzować z osądami i krytyką. Cieszmy się jej wielkością, tym kim jest i co reprezentuje dla sportu” – zaapelował Djoković. Dodał również, że powrót 23-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej po tak długiej rozłące z zawodowym tourem jest wydarzeniem epickim, którego on sam jest wielkim fanem.

Mimo porażki, Williams pokazała momenty dawnej świetności, broniąc piłkę meczową w drugim secie i doprowadzając do decydującej partii. Djoković wyraził nadzieję, że to nie koniec jej występów w tym sezonie. „Mam nadzieję, że dla dobra tenisa i nas wszystkich będziemy mogli widzieć ją częściej. Zakładam, że US Open to miejsce, w którym chciałaby zagrać” – podsumował Serb, podkreślając, że występ przed własną publicznością byłby niesamowitym zwieńczeniem tej historii.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!