Michael Olise wyrasta na postać numer jeden w reprezentacji Francji tuż przed startem mistrzostw świata. Napastnik Bayernu Monachium poprowadził kadrę do zwycięstwa 3:0 nad Irlandią Północną w ostatnim meczu towarzyskim rozegranym w Lille. Didier Deschamps po końcowym gwizdku nie szczędził pochwał pod adresem swojego zawodnika, nazywając go piłkarzem promiennym i niezwykle pewnym siebie.
Statystyki 24-letniego zawodnika w tym sezonie budzą ogromny respekt w całej Europie. Olise w barwach Bayernu Monachium oraz drużyny narodowej uzbierał już łącznie 60 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Na ten dorobek złożyły się 22 bramki oraz 31 asyst zanotowanych w 52 występach klubowych. Hat-trick ustrzelony w poniedziałkowy wieczór tylko potwierdził, że Francuz znajduje się obecnie w życiowej dyspozycji i jest gotowy na wyzwania turniejowe.
Trudne początki i przełom w kadrze narodowej
Droga do obecnej formy w reprezentacji nie była dla Olise prosta, co podkreślił sam selekcjoner podczas konferencji prasowej. Deschamps zauważył, że piłkarz potrzebował kilku spotkań, aby w pełni się odblokować i poczuć swobodę na boisku. Trener zwrócił uwagę na introwertyczny charakter zawodnika, który wymagał odpowiedniego podejścia i licznych rozmów. Sztab szkoleniowy starał się prowadzić go krok po kroku, co ostatecznie przyniosło oczekiwane rezultaty w najważniejszym momencie.
Francuzi wiążą z napastnikiem Bayernu wielkie nadzieje w kontekście nadchodzącego mundialu. Deschamps zaznaczył, że zespół będzie potrzebował Michaela właśnie na takim poziomie, jaki zaprezentował w Lille. Olise dołączył do pierwszej reprezentacji po udanych Igrzyskach Olimpijskich i szybko stał się kluczowym elementem układanki trenera. Selekcjoner docenił nie tylko jego skuteczność pod bramką przeciwnika, ale również zdolność do podejmowania ogromnego wysiłku fizycznego na przestrzeni całego spotkania.
