Paris Saint-Germain odzyskało fotel lidera Ligue 1 w najbardziej efektowny z możliwych sposobów. Podopieczni Luisa Enrique bezlitośnie wykorzystali słabość defensywy Marseille, wygrywając prestiżowe Le Classique na Parc des Princes. Bohaterem wieczoru został Ousmane Dembele, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców jeszcze przed przerwą. Francuz przy okazji zdobycia drugiej bramki przekroczył barierę 50 goli w barwach paryskiego klubu. Festiwal strzelecki kontynuowali Neves, Khvicha Kvaratskhelia oraz Kang-in Lee, zamieniając hitowe starcie w jednostronny pokaz siły mistrzów Francji. Luis Enrique po meczu nie krył satysfakcji, przypominając dziennikarzom o wyjątkowej klasie swojego skrzydłowego, który mimo wcześniejszych problemów zdrowotnych, znów udowodnił status jednego z najlepszych piłkarzy świata.
Sytuacja Roberto De Zerbiego w Marsylii staje się krytyczna. Włoski szkoleniowiec zdecydował się na ustawienie z pięcioma obrońcami, co okazało się taktyczną katastrofą i oddało środek pola rywalom. Benjamin Pavard i Leonardo Balerdi kompletnie nie radzili sobie z atakami gospodarzy, a zespół wyglądał na rozbity po niedawnym odpadnięciu z Ligi Mistrzów. De Zerbi na konferencji prasowej nie szukał wymówek, przyznając się do odpowiedzialności za postawę drużyny. Włoch unikał jednak jasnych deklaracji dotyczących swojej przyszłości w klubie z Prowansji, ograniczając się do stwierdzenia, że jest mu po prostu smutno z powodu stylu, w jakim jego piłkarze zaprezentowali się w Paryżu. Kryzys w Marsylii pogłębia się, a brak pomysłu na grę ofensywną tylko potęguje frustrację kibiców.
Mimo wysokiego zwycięstwa, nie wszyscy w obozie PSG mogą mówić o pełnej satysfakcji. Bradley Barcola rozegrał bardzo aktywny mecz, wielokrotnie ogrywając Pavarda na lewym skrzydle, ale raził nieskutecznością. Reprezentant Francji zakończył spotkanie bez celnego strzału i bez celnego dośrodkowania do kolegów. Najbliżej szczęścia był w okolicach godziny gry, kiedy po indywidualnej akcji trafił w słupek. Zdecydowanie lepiej zaprezentował się Kvaratskhelia, który wszedł z ławki i niemal natychmiast wykorzystał podanie Dembele, uderzając celnie z woleja. Paryżanie pokazali jednak, że nawet przy słabszym dniu Barcoli pod bramką, dysponują wystarczającą siłą ognia, by zdemolować każdego rywala w lidze. Sukces w dalszej części sezonu ma zależeć głównie od utrzymania formy fizycznej przez kluczowych graczy ataku.
