Everton wyrasta na jednego z głównych graczy w wyścigu o podpis Djeda Spence’a, obrońcy Tottenhamu i reprezentanta Anglii. Jak donoszą media, David Moyes postawił sobie za cel sprowadzenie nowego bocznego defensora jeszcze przed startem nadchodzącego sezonu.
Sytuacja na Goodison Park jest dynamiczna, ponieważ klub o włos minął się z awansem do europejskich pucharów w ubiegłych rozgrywkach. Moyes chce uniknąć powtórki i zamierza wzmocnić kadrę, by utrzymać najlepszych zawodników oraz załatać luki w obronie. Choć oficjalne rozmowy między klubami jeszcze się nie rozpoczęły, nazwisko Spence’a padło podczas wewnętrznych narad zarządu. Szkocki menedżer widzi w nim idealne rozwiązanie problemów na prawej stronie boiska, co pozwoliłoby na przesunięcie Jake’a O’Briena na jego nominalną pozycję stopera.
Niepewna przyszłość obrońcy w Londynie
Djed Spence ma za sobą intensywny rok, w którym rozegrał 44 mecze dla Tottenhamu, pomagając drużynie utrzymać się w Premier League rzutem na taśmę. Mimo dużej liczby występów, jego status w zespole prowadzonym przez Roberto De Zerbiego jest niejasny. Przybycie Marcosa Senesiego może sprawić, że Micky van de Ven zostanie przesunięty na lewą obronę, a na prawej stronie niepodważalną pozycję ma Pedro Porro. Taki układ sił zmusza Anglika do poważnego przemyślenia swojej przyszłości w północnym Londynie, gdzie brakuje gwarancji regularnej gry w podstawowym składzie.
Sprowadzenie Spence’a nie będzie jednak tanie, ponieważ jego kontrakt z Tottenhamem obowiązuje aż do 2029 roku, a klub posiada opcję jego przedłużenia. Everton przygotował plan awaryjny na wypadek fiaska negocjacji. Na liście życzeń Moyesa znajdują się również Ben White z Arsenalu oraz Aaron Wan-Bissaka. Ten drugi ma opuścić West Ham po spadku drużyny do Championship. Wybór Spence’a wydaje się obecnie najbardziej intrygujący, ale ostateczna decyzja o złożeniu oficjalnej oferty zapadnie w najbliższych dniach po analizie finansowych żądań Spurs.
