Dariusz Mioduski tych decyzji nie obroni. Zawstydzające dane o Legii

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
7 maja 2026 09:31
Dariusz Mioduski tych decyzji nie obroni. Zawstydzające dane o Legii

Od momentu przejęcia Legii Warszawa przez Dariusza Mioduskiego co czwarty sprowadzony przez klub zawodnik miał co najmniej 29 lat — wynika z danych portalu Transfermarkt. Statystyki przytoczone przez Szymona Janczyka z portalu Weszło pokazują skalę zjawiska, które trudno pogodzić z głoszoną przez klub filozofią budowania składu.

Legia Warszawa sprowadziła 24 piłkarzy w wieku 29 lat lub starszych, co stanowi 24,2 proc. wszystkich przeprowadzonych przez klub transferów od czasu przejęcia przez Mioduskiego. Dla porównania: Jagiellonia Białystok przy 15 takich ruchach wygenerowała wskaźnik 13,5 proc., Piast Gliwice przy 13 transferach — 14,4 proc., a Lech Poznań przy 12 — 14,1 proc. Innymi słowy, Legia sprowadzała doświadczonych zawodników mniej więcej dwukrotnie częściej niż każdy z wymienionych rywali.

Wymowa tych liczb jest tym dotkliwsza, że zestawienie dotyczy klubów obecnych w Ekstraklasie przez porównywalnie długi czas. To nie jest więc przypadkowa anomalia jednego okna transferowego — to trwały wzorzec decyzji kadrowych.

Tym, co czyni te dane szczególnie kłopotliwymi dla kierownictwa Legii, jest kontrast z flagowym projektem Mioduskiego — nowoczesnym kompleksem szkoleniowym młodzieży w Książenicach, który miał zasilać pierwszy skład strumieniem własnych talentów. Tymczasem rzeczywistość transferowa przez lata zaprzeczała tej narracji: klub deklarował politykę pozyskiwania zawodników do 28. roku życia, by ostatecznie regularnie sięgać po piłkarzy doświadczonych, często przekraczających trzydziestkę.

Prawdopodobnie wielu fanów stołecznego klubu przemilczałoby tę politykę, gdyby nie fakt, że aktualny sezon jest kolejnym, w którym Legia ostatecznie zawodzi. Tymczasem Lech Poznań jest na dobrej drodze do obrony tytułu mistrza Polski, Jagiellonia Białystok walczy o miejsce uprawniające do gry w eliminacjach Ligi Mistrzów, a nawet wspomniany w statystykach Piast Gliwice zajmuje w tabeli pozycję wyżej niż Legia.

W kolejnym sezonie klub ze stołecznego Łazienkowskiej ma nie dysponować środkami na zakup topowych zawodników — co paradoksalnie może okazać się wymuszonym impulsem do realnej zmiany kursu w polityce kadrowej.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!