Wokół Cracovii w ostatnim czasie nie brakuje znaków zapytania. W obliczu doniesień dotyczących sytuacji w klubie prezes Murat Çolak opowiedział o swoim zaangażowaniu w pracę przy Kałuży.
W Cracovii trwa okres dużych zmian. Od przejęcia kontroli nad klubem przez Roberta Platka doszło do przetasowań na najwyższych stanowiskach, a jednym z najważniejszych tematów pozostaje polityka transferowa – fani ciągle domagają się transferów i jednocześnie z niepokojem patrzą na postawę piłkarzy swojej drużyny w Ekstraklasie.
W ostatnich dniach głośno zrobiło się również wokół samego Murata Çolaka. Mówiło się nawet, iż prezes może zrezygnować po rozmowie z Platkiem. Powodem miały być rozbieżności dotyczące środków przeznaczonych na transfery. Ostatecznie jednak do kolejnej zmiany na stanowisku prezesa „Pasów” nie doszło.
W Krakowie powodów do niepokoju jednak nie brakuje, chociaż Çolak daje jasno do zrozumienia, że w pracę w klubie zaangażowany jest niezwykle mocno.
– Pochodzę z Turcji, moja rodzina i dzieci spędzają teraz wakacje w mojej ojczyźnie, a ja zostaję w Krakowie i pilnuję spraw klubu od rana do nocy – powiedział w rozmowie z Terazpasy.pl.
Prezes przytoczył przy tym bardzo osobisty przykład.
– Jestem człowiekiem emocjonalnym, mam bardzo bliską relację z mamą, a w tym roku mogłem się z nią zobaczyć zaledwie przez sześć godzin. To pokazuje moje całkowite oddanie Cracovii. Chcę poukładać ten klub tak, aby był jak najsilniejszy – podkreślił.
Słowa Çolaka można odczytywać przede wszystkim jako deklarację dalszego zaangażowania w pracę dla Cracovii. Nie rozwiązują jednak wszystkich wątpliwości związanych z sytuacją klubu i raczej nie są w stanie zadziałać uspokajająco na fanów „Pasów”.
(rp)

