W polskiej piłce nożnej nieczęsto dochodzi do sytuacji, które wywołują prawdziwe medialne trzęsienie ziemi. Tym razem jednak konflikt na linii selekcjoner–kapitan przerodził się w kryzys, jakiego dawno nie widziano. Po tym, jak Michał Probierz postanowił odebrać Robertowi Lewandowskiemu opaskę kapitańską, napastnik FC Barcelony niemal natychmiast ogłosił, że nie zamierza już występować w reprezentacji Polski, dopóki Probierz będzie prowadził kadrę. Taka deklaracja wywołała lawinę komentarzy w mediach i postawiła pod znakiem zapytania dalszą współpracę obu panów.
Narastające napięcia i zaskakująca decyzja
Już od dłuższego czasu mówiło się o narastających sporach pomiędzy selekcjonerem a Lewandowskim. Źródła zbliżone do kadry informowały, że atmosfera zaczęła się psuć już podczas marcowego zgrupowania, kiedy Lewandowski nie szczędził krytyki pod adresem metod szkoleniowych. Stosunki ochłodziły się, a apogeum konfliktu przypadło na obecne zgrupowanie przed meczami z Mołdawią i Finlandią.
Decyzja o pozbawieniu Lewandowskiego opaski kapitańskiej była szeroko komentowana. Oficjalnie nowym kapitanem został Piotr Zieliński, a selekcjoner osobiście poinformował o tym zarówno dotychczasowego kapitana, jak i cały zespół. W odpowiedzi Lewandowski wydał oświadczenie, w którym zapowiedział rezygnację z gry w kadrze narodowej, dopóki Probierz pozostaje selekcjonerem. Piłkarz nie ukrywał rozczarowania i podkreślił, że utracił zaufanie do trenera.
Kulisy odejścia i nieporozumienia
Do eskalacji konfliktu przyczyniła się też sytuacja związana z pożegnaniem Kamila Grosickiego. Grosicki miał być rozczarowany nieobecnością Lewandowskiego podczas swojego pożegnalnego meczu, choć – jak twierdzi sam zainteresowany – miała to być niespodzianka. Ostatecznie Lewandowski pojawił się na meczu z Mołdawią, ale w kadrze pozostał niesmak i poczucie dezorganizacji. Według doniesień mediów, część drużyny negatywnie odebrała takie zachowanie swojego kapitana.
W sieci nie zabrakło też relacji o innych spięciach, nawet tych z pozoru błahych, jak wybór piosenki puszczonej w autokarze przez Lewandowskiego, który ponoć został odebrany jako przytyk w stronę selekcjonera. Dla niektórych członków zespołu relacje z „Lewym” od dawna były trudne, co podkreślają m.in. wymowne reakcje Kamila Glika w mediach społecznościowych.
Bukmacherzy nie wierzą w szybkie pojednanie
Sytuacja, w której znajduje się obecnie reprezentacja Polski, ma także odzwierciedlenie na rynku zakładów bukmacherskich. Eksperci branżowi jasno wskazują, że nie spodziewają się szybkiego powrotu Lewandowskiego do kadry prowadzonej przez Probierza. Kurs 4.0 w Superbet za powrót RL9 do gry dla Polski podczas obecnej kadencji trenera pokazuje, że taki scenariusz uznawany jest za mało prawdopodobny.
Jeszcze mniej prawdopodobny wydaje się występ napastnika już we wrześniowych spotkaniach z Holandią i Finlandią – tutaj kurs w Superbet wynosi aż 9.0. Równocześnie bukmacherzy pozostają niepewni co do przyszłości Probierza – kursy na to, że dotrwa do końca eliminacji, są równe (1.85), co dobrze oddaje atmosferę niepewności wokół kadry.
Reprezentacja poradzi sobie bez Lewandowskiego?
Choć część kibiców uważa, że odsunięcie Lewandowskiego od kadry może oczyścić atmosferę w szatni, statystyki są dla kapitana bezlitosne. Z danych Superscore wynika, że polska drużyna wygrywała ponad 55% meczów z Lewandowskim w składzie, a tylko 29% bez niego. Również za kadencji Probierza te proporcje są wyraźne: 57% zwycięstw z Lewym, 33% bez niego. To liczby, które trudno zignorować.
Tymczasem bukmacherzy nie tracą wiary w sukces Polaków w kluczowym spotkaniu z Finlandią, choć kurs na wygraną rywali (4.65 w Superbet) może kusić bardziej odważnych typerów. Nie sposób nie zauważyć, że ewentualna porażka z Finami mogłaby wstrząsnąć posadą Probierza i otworzyć drogę do powrotu Lewandowskiego do kadry.
