Inter Mediolan rozpoczął obronę tytułu mistrzowskiego od wysokiego zwycięstwa 4:1 nad Monzą, którą prowadzi Ivan Djurić. Choć wynik sugeruje pełną dominację, postawa zespołu Cristiana Chivu wywołała dyskusję na temat stabilności formy obrońców scudetto. Drużyna pokazała, że potrafi kontynuować zwycięską passę z poprzedniego sezonu, ale nie ustrzegła się przy tym rażących błędów.
Jak informuje Corriere della Sera, mimo końcowego triumfu, gra Interu wciąż jest daleka od ideału. Pierwsza połowa spotkania obnażyła brak precyzji i niechlujność w rozgrywaniu akcji, co skutkowało zbyt łatwymi stratami piłki. Brak koncentracji w środkowej strefie oraz statyczna postawa Manuela Akanjiego pozwoliły rywalom na zdobycie wyrównującej bramki. Sytuacja zmieniła się dopiero po przerwie, gdy Cristian Chivu dokonał trafnych korekt taktycznych. Hakan Calhanoglu otworzył wynik potężnym uderzeniem z dystansu, a w drugiej części gry zobaczyliśmy trzy kolejne gole. Na boisku błyszczeli młodzi zawodnicy, tacy jak Pio Esposito, który popisał się efektownym uderzeniem piętą, oraz Andy Diouf, Petar Sucić i Yoan Bonny. Ich postawa udowodniła, że gracze będący w klubie drugi sezon mogą realnie walczyć o miejsce w podstawowym składzie.
Zwycięstwo nad Monzą ma wymiar historyczny w kontekście ambicji mediolańczyków. Inter dąży do stworzenia zwycięskiego cyklu i obrony statusu mistrza Włoch, co w Serie A nie udało się żadnemu klubowi od czasu Juventusu prowadzonego przez Maurizio Sarriego. Sobotni występ na Stadio Giuseppe Meazza potwierdził, że pod wodzą Chivu zespół posiada ogromny potencjał ofensywny, nawet jeśli defensywa miewa momenty przestoju. Trener udowodnił, że potrafi błyskawicznie reagować na boiskowe wydarzenia, co przyniosło trzy bramki w zaledwie pół godziny drugiej połowy.
